30 Sierpień 2010

Moussaka – kawałek Grecji na co dzień

Zaszufladkowany do: kuchnia — Tagi: , , , , — Julka @ 16:50

Podróże to dla mnie przede wszystkim poznawanie cudzych kulinariów. Choć nie mam ich imponująco wiele na koncie (wciąż żywię nadzieję, że najlepsze przede mną ;) ), zjadłam już trochę potraw o obcobrzmiących nazwach, a nawet przeniosłam je, z mniejszym lub większym powodzeniem, na mój polski stół. Grecka moussaka jest jednym z nich.

Musaka, bo wersja spolszczona funkcjonuje z powodzeniem, jest niestety potrawą tłustą, ale, również niestety, piekielnie smaczną. Sama robię ją i tak wersji light – bo zamiast właściwego beszamelu, używam kwaśnej śmietany. Nie chcę myśleć ile kalorii ma ten smakołyk w wersji oryginalnej, podawanej przez urocze, spalone słońcem, pulchne greckie gospodynie :)
kolaz musaka

Składniki
- 4 bakłażany
- 1 kg mielonej wołowiny (dobrej jakości wołowinę oferuje choćby popularny Lidl)
- 1 duża cebula, albo, co preferuję – pęczek dymki
- puszka pomidorów
- dwie łyżeczki przecieru pomidorowego
- pół główki czosnku
- oregano i bazylia, idealnie, by były świeże, ale nie dramatyzujmy ;)
- sól i pieprz
- oliwa, niestety sporo, bo zdradliwe bakłażany piją ją łapczywie
- gęsta śmietana 16%
- 2 żółtka
- trochę parmezanu albo cheddara

Jak to zrobić?
Tniemy bakłażany w dość cienkie plastry, rozkładamy je na blacie (zajmują sporo miejsca, czasem wykolegowuję je na stolicę, a tę kładę na krześle, żeby nie tracić miejsca roboczego). Solimy i odstawiamy na pół godziny.
Wyjmujemy z czeluści kuchennych schowków dwie duże patelnie.
Na jednej szklimy leciutko plasterki czosnku z sieczką dymki, a następnie podsmażamy mięso z dodatkiem przypraw (niewielki ogienek, nie spieszy nam się, bo z bakłażanem jest trochę zabawy). Na gotowe mięso, wylewamy pomidory i koncentrat. Kuchennym ręcznikiem wycieramy sok, który wypuściły bakłażany. Legenda głosi, że zawiera nieznośną goryczkę, ale zdarzyło mi się zlekceważyć rytuał przy okazji innych potraw i nie odnotowałam dramatu. Druga patelnia posłuży nam do usmażenia bakłażanów. Po wszystkim radzę odsączyć nadmiar oliwy, w przeciwnym razie zapiekanka będzie pływać w tłuszczu.
Jeśli mój sos to dla kogoś zdrada tradycji – hasło beszamel łatwo wyguglać. Ja robię tak: śmietanę przelewam do obszernego kubka, rozbijam z dwoma żółtkami i dodaję nie więcej niż dużą garść startego drobno twardego sera.
I wreszcie finisz – naczynie żaroodporne wypełniamy warstwami bakłażanów i mięsa, na górę lejąc sos. Ja kładę jeszcze na szczyt plastry świeżego, dojrzałego pomidora, ale bardziej ze względów estetycznych. Pamiętajmy – oczy też chcą się najeść ;)
musaka2


27 Sierpień 2010

Retro wiecznie żywe

Zaszufladkowany do: inspiracje — Tagi: , , , — Julka @ 10:31

Cóż mogło bardziej ucieszyć wzorcową gospodynię domową lat pięćdziesiątych, niż garnek wypucowany tak perfekcyjnie, że mogła w jego dnie zobaczyć swe urocze lico?
zdjecie 1

Co innego niż pięknie wyrośnięte ciasto sprawiało, że 50’ housewife stawała się obiektem rodzinnego podziwu?
zdjecie 2

I wreszcie – czy można wyobrazić sobie piękniejsze chwile, niż te spędzone z córeczką na doglądaniu rumieniącego się w piekarniku indyka?
zdjecie 3

Styl życia amerykańskich kurek domowych sprzed ponad półwiecza niekoniecznie musi budzić dziś euforię, ale założę się, że sprzęt kuchenny inspirowany designem ówczesnych lat – tak.
zdjecie 4

Obłe lodówki z oldschoolowymi klamkami we wszystkich kolorach tęczy (oryginalny styl lat ‘50 preferuje pastele), ekspresy do kawy żywcem przeniesione z idealnej kuchni idealnej pani domu, pojemniki na kuchenne skarby do złudzenia przypominające łupy z giełdy staroci – to wszystko może sprawić, że nasza kuchnia będzie jedyną w swoim rodzaju. 
Sama marzę o kultowej lodówce Smeg, lecz jej cena sprawia, że pewnie długo pozostanie w sferze pobożnych życzeń. Na szczęście firmy Ardo i Gorenje również postawiły na design retro, a ich oferta jest nieco bliższa możliwościom mojego portfela. Coraz więcej firm zajmujących się wyposażeniem kuchni oferuje porcelanowe zlewy i bazujące na stylu retro baterie. Do tego jasne meble, kilka pastelowych gadżetów i fartuszek w grochy, koniecznie z falbanką. Byle tylko mąż nie potraktował anturażu nazbyt dosłownie, bo wtedy biada nam ;)
zdjęcie 5


24 Sierpień 2010

Kurczak wcale nie banalny

Zaszufladkowany do: kuchnia — Tagi: , , — Julka @ 10:39

Kurzynę można robić na tysiąc sposobów, bo kurczak ma nieskończony potencjał. Pasuje do niego cała masa rozmaitych przypraw, warzyw, przetworów. Najłatwiej i z gwarancją sukcesu jest natrzeć – oliwą, czosnkiem, oregano, mieszanką ziół prowansalskich, słodką i ostrą papryką i wrzucić do piekarnika. To nie może nie smakować, choć uprzedzę Wasz ewentualny zarzut – tak, owszem, jest banalne.
Wczoraj, aby uniknąć banału, choć miałam go w zasięgu ręki (banalnie przyrządzone kurze pałeczki leżały w rondlu w czeluściach lodówki), chwyciłam w dłoń dwa słoiczki o zawartości jakże niewyszukanej, a jednak w towarzystwie moich konwencjonalnych pałek bardzo obiecującej.
W jednym był przecier pomidorowy, w drugim powidła śliwkowe.
Wrzućcie taki miks do głebokiej patelni ze skrzydełkami, nóżkami, bądź inną częścią kurczaka i podduście całość dobry kwadrans na małym ogniu.
Podaję z ryżem al dente i dowolnym warzywem/surówką.
pa?ki

Składniki
• 6-10 skrzydełek lub innych części kurzych, ile dusza zapragnie, upieczonych uprzednio w ulubionej opcji przyprawowej
• słoiczek koncentratu pomidorowego
• 1/2 słoika powideł śliwkowych
• 2 szczypty chilli

Zdarza się, że owe danie robię również w wersji: syrop klonowy zamiast powideł, ale jest to opcja mniej aromatyczna. Niemniej smaczna, bowiem symbioza kwasu pomidorów, słodyczy syropu i pikanterii chilli jest dla mnie czymś w rodzaju kulinarnego afrodyzjaku ;)


18 Sierpień 2010

Leczo – genialne w swej prostocie

Zaszufladkowany do: kuchnia — Tagi: , , , — Julka @ 17:16

Nie ukrywam – bardzo lubię potrawy jednogarnkowe, tak zwane eintopfy.
Jednym z dań, które uwielbiam i mogę pałaszować na potęgę, wiosłując największą z chochel, jest leczo. To dla mnie także jeden z kulinarnych pomostów łączących lato z wczesną jesienią. Cukinia jest jednym z warzyw najbliższych mojemu sercu (podniebieniu?), dlatego gdy nadchodzi czas cukiniowego szaleństwa cenowego (w najlepszym czasie potrafi kosztować 1.5zł za kilogram, zimą zaś nawet do 20zł!), zakasuję rękawy i robię.

Składniki

- 5 mniejszych cukini
- 5 kolorowych papryk
- 3 dorodne cebule
- 6 bardzo dojrzałych pomidorów, albo 2 puszki
- łyżeczka musztardy francuskiej
- 3 długie laski kiełbasy podwawelskiej, albo 2 laski i kilka dobrej jakości frankfurterek
- 15-20dkg chudszego boczku
- olej/oliwa
- główka drobno posiekanego czosnku
- pęczek natki pietruchy
- przyprawy: sól, pieprz, papryka słodka, oregano, bazylia

Jak to zrobić?

Podsmażamy kiełbasę, kiełbaski i boczek pokrojone na cienkie plastry/ kawałki. W woku (albo obszernym garze) dusimy warzywa z wszelkimi przyprawami pokrojone tak, jak ma się je ochotę spotkać na talerzu. Podsmażone wędlinki wrzucamy do gara/woka z warzywami i mieszamy, a następnie jeszcze trochę dusimy razem. Ot, cała filozofia. Bon apetit! ;)
leczusio


13 Sierpień 2010

Placek ze śliwkami – zapowiedź wczesnej jesieni

Zaszufladkowany do: kuchnia — Tagi: , , , , , , — Julka @ 11:39

Są takie smaki i aromaty, dzięki którym wyraźnie czuję obecność niedalekiej jesieni. To dopiero połowa sierpnia, jeszcze trochę lata przed nami, jednak kuchnia pełna cukini, kabaczków, kolb kukurydzy, rodzimych papryk, moreli i śliwek to dla mnie kuchnia jesienna.
Jednym z takich smaków, w moim odczuciu typowo jesiennych, jest placek ze śliwkami. Sowicie oprószony cukrem pudrem, lekko zakalcowaty na górze, bo ciężar i wilgoć dojrzałych śliwek nie pozwala całkowicie wyrosnąć, słodki i gorzkawy zarazem.
kolazyk

Składniki

1/2 kg mąki pszennej

2 łyżeczki cynamonu

2 łyżeczki proszku do pieczenia

250 g masła
1/2 szklanki cukru (najlepiej brązowego) 

2 żółtka

tyle gęstej śmietany 18%, ile wymaga uzyskanie odpowiedniej konsystencji ciasta
1kg śliwek węgierek

Jak to zrobić?

Na stolnicy przesiewamy mąkę, dodajemy cynamon i proszek do pieczenia, masło, cukier, żółtka oraz gęstą śmietanę. Całość zagniatamy, lepimy kulę i schładzamy w lodówce (w zamrażarce będzie szybciej). W międzyczasie przygotowujemy śliwki – myjemy, przekrawamy na połówki i pozbywamy się pestek. Piekarnik nagrzewamy na 200 stopni. Schłodzone ciasto rozwałkowujemy i wykładamy nim szczelnie blachę, uprzednio wyłożoną papierem do pieczenia Paclan. Na surowym cieście wykładamy połówki śliwek, jedna obok drugiej, bardzo gęsto. Pieczemy około 50 minut. Po wyjęciu z piekarnika i przestudzeniu sypiemy cukrem pudrem, nie żałując go :)

Sama robię zawsze podwójną porcję. Rozkręcać piekarnik na jedną blachę, której za chwilę nie będzie, wydaje mi się mało ekonomiczne ;)
placek


8 Sierpień 2010

Kuchnia rustykalna

Zaszufladkowany do: dom, inspiracje — Tagi: , , , — Julka @ 16:03

Kuchnie w sielskim stylu są przyjazne i swobodnie spędza się w nich wolny czas. Ich urok polega na tym, że będąc w takiej kuchni, ulegamy wrażeniu ciepła i atmosfery domowości. Efekt klimatu beztroskich wakacji na wsi osiągniemy dzięki dużej ilości światła, jasnym kolorom, przeszkolonym kredensom, motywom kwiatowym i innym szczegółom, które zamienią zwyczajną kuchnię w sielską i anielską oazę spokoju. Dodatkową zaletą takiej dekoracji jest to, że nie wymaga ona inwestowania w nowe artykuły i sprzęty – idealnie nadadzą się babcine obrusy czy stare firany.
Motywy przewodnie:
Wzory: kwieciste, kraciaste, pasiaste, kolorowe
Materiał na firany i obicia: bawełniane płótno (perkal) lub hafty
Na ścianach: często boazeria albo kolorowe kafle we wzory
Podłogi: idealnie będą z naturalnego drewna lub kamienia. W wersji oszczędnej można w powodzeniem zastosować dywaniki pasujące do reszty wystroju, np. ze słonecznikami albo kogutami.

fot: home-designing.com

fot: home-designing.com

Meble: malowane na jasny kolor (może być na wysoki połysk), z oszklonymi witrynami. Można też nie zmieniać wszystkich mebli kuchennych, ale dodać małe akcenty: drewnianą ławeczkę albo bujany fotel.
Dodatki: antyki i zdobycze z targów różności (w dużej ilości). Rodzinnego charakteru dodadzą zdjęcia domowników w drewnianych ramach.
Przechowanie: w tym stylu warto eksponować smakowite produkty, takie jak świeże zioła, warzywa i owoce, a także produkty suszone: czosnek, paprykę etc. W przezroczystych, szklanych słojach wyeksponować można też kolekcję makaronów, ziarna kawy do zmielenia czy sypką herbatę.
Jeśli pragniemy urządzić kuchnię w taki sposób, żeby była ciepła i przytulna, styl wiejski będzie strzałem w dziesiątkę. Ponieważ w dużej mierze opiera się na prostocie, łatwo jest go wprowadzić i jeszcze łatwiej utrzymać w porządku. Wiele osób decyduje się na taką aranżację właśnie ze względu na niepowtarzalną atmosferę domowego ciepła, jaką można cieszyć się w tym gastronomicznym sercu każdego domu.

fot: home-designing.com

fot: home-designing.com


6 Sierpień 2010

W obiektywie Lindy Lundgren

Zaszufladkowany do: inspiracje — Tagi: , , — Julka @ 10:34

Lubię dobrą fotografię. Sama jestem laikiem w tej dziedzinie, ale pożeram wzrokiem prace profesjonalistów, którzy potrafią nadać zdjęciu niepowtarzalny klimat i charakter. A że sama często fotografuję swoje kulinarne przedsięwzięcia, zdjęcia, których głównym bohaterem jest jedzenie, są dla mnie wyjątkowo inspirujące. Niedawno trafiłam na stronę pewnej galerii internetowej, gdzie swoje prace prezentuje na przykład Linda Lundgren. Szwedzka fotografka jedzenie przed obiektywem potrafi pokazać na wiele sposobów – na wesoło, na poważnie, zwyczajnie i fantazyjnie.

Macie swojego faworyta? Ja nie mogę się zdecydować.
6724_medium
9439_medium
22855_medium
14424_medium
14426_medium


2 Sierpień 2010

Solferino – moja interpretacja

Zaszufladkowany do: kuchnia — Tagi: , , , — Julka @ 16:04

Tak, wiem, przyznaję – moja kuchnia nie służy wątrobie. Czosnek schodzi u mnie kilogramami i całymi wiązkami. Gdy piszą w przepisie – 2 ząbki, możesz być pewien, że podwoję rekord. Tam, gdzie nie piszą nic o czosnku, licząc na błąd w druku przemycam odrobinę. Jest tylko kilka takich potraw, w których, widzę wyraźnie, że mój ulubiony dodatek ewidentnie gryzie się z resztą i wtedy jedynie można liczyć na moje opanowanie.
Zupa solferino to wymysł mojej babci. Choć w sieci można znaleźć przepis na zupy o tej nazwie, nie jest to ta sama potrawa. Moja solferino jest bardzo pikantna, zawiesista i mocno pomidorowa. Fasola szparagowa i młode ziemniaki doskonale sycą, a czosnek, a jakże, dodaje lekko południowego sznytu.
SOLFERINO

Składniki
- 2 litry bulionu
- ½ kg fasoli szparagowej białej lub zielonej
- ½ kg młodych ziemniaków
- 2 nieduże młode marchwie
- kilka dużych, bardzo dojrzałych pomidorów/puszka pomidorów bez skórki
- koncentrat pomidorowy
- 4-5 ząbków czosnku
- sporo świeżo zmielonego pieprzu
- sól
- kilka listków laurowych
- kilka kulek ziela angielskiego

Jak to zrobić?

Wersja optymalna, to taka, że robimy bulion z kurczaka i warzyw. Wersja minimalistyczna – kostki rosołowe. Następnie – ziemniaki w kostkę, marchew w cienkie plastry, fasolka w postaci długich strąków (naturalnie pozbawionych końcówek), plastry czosnku, pomidory, koncentrat, przyprawy gotują się na niedużym ogniu, aż wszystko wszystkim przejdzie i zmięknie. Polecam nie żałować pieprzu. W mojej opinii jest wyśmienita.

DSC07069


28 Lipiec 2010

Kuchnia latem

Zaszufladkowany do: inspiracje — Tagi: , , , — Julka @ 11:01

Latem wszystko jest inne. Prostsze i lżejsze. Spacer może trwać godzinami i nic nam nie odmarza, konstatacja dotycząca braku czegoś w lodówce zostaje zwieńczona szybkim wypadem do osiedlowego sklepiku (bez uprzedniego godzinnego ubierania się) , a i poruszanie się po kuchni nie wymaga większego zachodu. Tanie, piękne warzywa z rodzimych upraw same proszą się do garnka i nie trzeba długo myśleć nad deserem, gdy każdy stragan ugina się pod ciężarem malin, czereśni, porzeczek i jagód. Słowem – chce się żyć.

Jak nasza garderoba zmienia się wraz ze zmianami pór roku, tak w kuchni pewne sprzęty zaczynają być zdecydowanie intensywniej eksploatowane. Co niezbędne jest latem?

1) Durszlak. Odcedza może mniejszą ilość makaronów i kasz, ale wciąż ma dziurki pełne roboty. Sezon soczystych owoców w pełni, a przecież żeby zjeść trzeba umyć.
2) Szklanki, szklaneczki, karafki i dzbanki. Na sorbet, lemoniadę, poncz, na wymyślne drinki z dużą ilością owoców i pokruszonego lodu. Mniam.
3) Infrastruktura lodowa ;) – formy na lodowe kostki, kubełki na lód, szczypce, kruszarka do lodu, łycha do formowania zgrabnych gałek i efektowne pucharki do lodowych deserów to podstawa dobrze wyposażonej kuchni i jadalni. Ikea wyjdzie naprzeciw niezamożnemu studentowi, a Czerwona Maszyna wielbicielowi dizajnu, który pragnie zaszaleć.
4) Słomki, papierowe parasolki, kostki lodu i inne tego typu drinkowe must-have cieszą się latem sporym powodzeniem. Wszak drink z parasolką jest synonimem błogiego relaksu, szczególnie tego wakacyjnego.
5) Blender – bez niego nie uda się żaden owocowo-mleczny koktajl. Pół litra kefiru, trzy garści owoców i nieco brązowego cukru, za sprawą małego pstryczka zmienią się w wyśmienity napój.
6) Patery, tace, półmiski – zimą wypełnione korzennymi ciastkami, orzechami i cytrusami latem uginają się od świeżych owoców. Świetna sprawa to patera ze szklaną pokrywą – letnie owady są nieodzownym elementem ekosystemu, ale niekoniecznie w naszych żołądkach.

fot: ikea, duka, ariete, arkom, bodanova, bodum, crazy shop, philippe starck, eva solo, inspirander, open bar, smak prostoty, sagaform, tapeciarnia

fot: ikea, duka, ariete, arkom, bodanova, bodum, crazy shop, philippe starck, eva solo, inspirander, open bar, smak prostoty, sagaform, tapeciarnia


25 Lipiec 2010

Z cyklu: co w lodówce?

Zaszufladkowany do: kuchnia — Tagi: , , — Julka @ 12:18

Mam taką zasadę, że w weekend nie gotuję rzeczy wymagających sporych nakładów pracy i czasu. Pracuję pięć dni w tygodniu, gotuję pięć dni w tygodniu, tyleż dni sprzątam, pucuję, poprawiam, wstawiam pralkę, dbam, chucham, padam na twarz. W weekend staram się odpocząć. Różnie mi to wychodzi, ale robię, co w mojej mocy. Z drugiej strony, wcale nie mam zamiaru porzucać postanowienia o weekendowym odpoczynku od garów.
Wtedy rodzi się pseudoobiad. Zazwyczaj z tego, co aktualnie mam w lodówce.

Dziś zerknęłam do jej czeluści i namierzyłam, między innymi: twaróg półtłusty i torebkę bobu. Ze śniadania została nam bagietka, której świeżość pozostawiała wiele do życzenia. Za chwilę wcinaliśmy niewymyślne danie.

Składniki
• woreczek bobu
• 2 ząbki czosnku
• twaróg
• oliwa/olej
• pieprz i sól do smaku
• nieco soku z cytryny
• bagietka

Jak to zrobić?

Bób gotujemy, odcedzamy, pozbawiamy łupin i taki rozgniatamy w misce. Wciskamy doń dwa ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę. Z pomocą oliwy nadajemy całości konsystencję pasty. Wciskamy nieco soku z przepołowionej cytryny, solimy. Pokrojoną w plastry bagietkę rumienimy w piecyku/tosterze. Twaróg kroimy na cienkie plastry. Na gotowe grzanki kładziemy plaster sera, a na to z kolei pastę z bobu.
Dobrze smakuje ze schłodzonym jasnym piwem :)
2

Starsze wpisy »

Ta strona jest oparta na WordPressie a talent dają nSeam kreatywni.