24 Luty 2009

Z pamiętnika Pana Domu

Zaszufladkowany do: dom, porządki, życie — Tagi: , , , , , — Julka @ 11:01

Co roku o tej porze przychodzi mi na myśl, że urodziłem się nie w tej co trzeba strefie klimatycznej. Od kilku tygodni nie widzę za oknem nic innego, jak wszelkie możliwe odcienie szarości i wszelkie możliwe rodzaje opadów.    W poniedziałek brnę w śniegu po kolana, by już w środę tonąć w wodzie po kostki, a w piątek w błocie. Jest pięknie. Jeszcze piękniej, niż na zewnątrz, sprawy się mają w okolicach domu – na podjeździe, ścieżce, w garażu i w piwnicy. By przejść w miarę suchą stopą z samochodu do drzwi wejściowych, nie obejdzie się bez szufli, miotły i wiaderka piasku. A co w garażu? To już wyższa szkoła jazdy.

Doświadczenie nauczyło mnie, że w miesiącach zimowych, zwłaszcza wtedy, gdy wszystko zaczyna płynąć, nie zapuszczać się w podziemne części domu bez odpowiedniego asortymentu. Składają się na niego: mop, wiadro, kilka chłonnych, mocnych i obszernych ścierek do podłogi i paczka gąbeczek-czyścików. No i kalosze, rzecz jasna. Nasz dom, jak zapewne wiele innych, ma tę uroczą właściwość, że wodę z zewnątrz chętnie przyjmuje, ale sam się jej raczej nie pozbywa. Od tego jestem ja, gospodarz, i jego ekwipunek. A więc nabieram do wiadra, wylewam, ścieram, wyrzymam, znów wylewam… Kilka takich rundek i jest względnie sucho, pozostaje samo zmycie na czysto ubrudzonych podłóg i doprpwadzenie do stanu używalności wszelkich detali, które w tej garażowej powodzi znalazły się o kilka centymetrów za nisko.      Z pomocą przychodzą mi kolorowe gąbeczki, druciaki, czyściki i inne bajery, które rzekomo mają zastosowanie tylko w kuchni, z czym absolutnie się nie zgodzę. Tak doprowadzony do ładu garaż plus skrawek piwnicy to pomysł na zagospodarowanie minimum dwóch godzin, ale w zasadzie co innego można zaplanować, gdy pogoda taka a nie inna? Żeby nie było, że luty w Polsce nie dostarcza rozrywek.


22 Luty 2009

Gorące uczucia na zimno, czyli “Ice Hearts”

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — Tagi: , , , , , — Julka @ 14:48

Masz już gotowy scenariusz na walentynkowy wieczór? Jeżeli aranżujesz dla swojej drugiej połówki wyjątkowe spotkanie w domowym zaciszu, pamiętaj    o sprawdzonej maksymie „przez żołądek do serca”. Ta zasada nie tyczy się jedynie przygotowanych z pasją dań, lecz także napojów. Okazuje się, że nawet gorące uczucia można potraktować na zimno!  Chcesz, by walentynkowe koktajle były prawdziwą ucztą nie tylko dla podniebienia, lecz także dla oczu? Dodaj do nich serca – i to dosłownie! Ice Hearts, czyli Lodowe Serduszka,  to woreczki do kostek lodu w uroczym kształcie. Dzięki nim wyczarujesz naprawdę niezapomniany nastrój. Twoje serduszka mogą być w dowolnym kolorze – wszystko zależy od tego, jakiej barwy napój zdecydujesz się zamrozić. Woreczki są samozamykające się, więc przygotowanie lodowych gadżetów zajmuje tylko tyle czasu, ile potrzeba na mrożenie. Z jednego opakowania możesz otrzymać aż 160 serduszek! Zużyjesz wszystkie do walentynkowej aranżacji, czy podzielisz je na kilka romantycznych wieczorów?

"Ice Hearts" - Lodowe Serduszka marki Paclan
“Ice Hearts” – Lodowe Serduszka marki Paclan

19 Luty 2009

Słodkiego, miłego życia!

Zaszufladkowany do: kuchnia — Tagi: , , , , — Julka @ 22:52

Nie sądzę, bym była jedyną osobą, która uwielbia tłusty czwartek. Któż z nas nie lubi sobie pofolgować w jedzeniu kalorycznych pyszności, nie mając przy tym uczucia, że naraża się na przyrost zbędnych kilogramów, a i zdrowie niewiele ma z lukrowanymi pysznościamu wspólnego. Za to ile przyjemności sprawia samo jedzenie!

241817_dunkin_donuts_0006

Stworzyć takie cuda jak na załączonym obrazku nie jest łatwo, chyba stąd kilometrowe kolejki pod cukierniami, które właśnie w tłusty czwartek ustawiają się już wcześnie rano. Wszechstronna pani domu jednak nigdy się nie poddaje i próbuje stworzyć aromatyczne przysmaki sama – a nuż uda się zrobić domownikom niespodziankę. Problem jest jeden:  pączki najlepiej jeść świeżutkie, więc na upieczenie wypadałoby zarwać kawałek nocy. Gotowe? Do dzieła!

Składniki:

  • 60 dag mąki
  • 15 dag cukru
  • 15 dag masła
  • 6 jaj
  • 1/4 l mleka
  • 5 dag drożdży
  • 1 olejek śmietankowy
  • szczypta soli
  • 50 dag marmolady
  • cukier puder
  • olej do smażenia

Wymieszać 1/3 części mąki oraz drożdże i mleko. Gdyciasto podrośnie, dodać jaja, cukier, olejek, resztę mąki, sól i stopione masło. Wyrobić ciasto. Gdy podrośnie, formować kulki, a do ich środka nakładać marmloladę. Kłaść pączki  na posypanym mąką papierze (np. Paclan). Kiedy pączki podrosną, smażyć je na gorącym oleju. Po usmażeniu posypać cukrem pudrem, można też ozdobić kolorowymi posypkami.


13 Luty 2009

Jak nie mieć pecha?

Dziś piątek 13-stego, nie trzeba być miłośnikiem filmów grozy, by mieć się na baczności i spodziewać najgorszego. Także w kuchni. Zainspirowana wiadomą datą, postanowiłam stworzyć wpis, który może okazać się dla Was pomocny. W telegraficznym skrócie: jak sobie poradzić, gdy w kuchni dopadnie Cię pech?

Problem numer jeden: brud na płycie ceramicznej. U mnie na czele peletonu kuchennych zmagań, bo dopada mnie wyjątkowo często. Płyta ma to do siebie, że brud gości na niej przy byle zachlapaniu, a usunięcie go wymaga nie lada zręczności. Czyścik musi być i skuteczny, i delikatny, a o to niełatwo. Przetartej powierzchni po jednym z wynalazków nie udało mi się zniwelować niczym innym – została i będzie straszyć przez długie lata. Na to już nic nie poradzę, ale teraz nie zabieram się za czyszczenie płyty, jeśli nie mam pod ręką Soft Power. Trawestując dobrze znany slogan reklamowy – “bezwzględny dla brudu, łagodny dla ceramiki”.

Soft Power - silny, ale delikatny
Soft Power – silny, ale delikatny

Problem numer dwa: coś się rozlało! Bez tego kuchnia nie byłaby kuchnią, nawet jeśli mieszkasz sama. Jeśli domowników jest więcej, a pośród nich także dziś, szanse na powierzchnie bez zacieków maleją do zera. Jak z tego wybrnąć? W szafce/szufladzie/schowku wcale nie trzeba gromadzić arsenału ściereczek, wystarczy jedna, a skuteczna. Chłonna, dobrze zbierająca, nadająca się do każdej powierzchni. Do ścierania na sucho lub na mokro. Najzwyklejszy ręcznik papierowy też zdaje egzamin, choćby dlatego, że rolka jest zawsze pod ręką i można z niej wygodnie urwać kolejny kawałek. Połączenie jednorazowego ręcznika z superfunkcjonalną ściereczką – to dopiero byłoby coś! I uwierzcie, że takie cudo istnieje :)

Problem numer trzy: przypalone garnki, patelnie, żaroodporne naczynia… Znacie to? Nie uwierzę, że nie. Leżące godzinami w zlewie, by odmoknąć, nie wyglądają specjalnie estetycznie. Płyn to nie wszystko, trzeba czymś jeszcze zetrzeć pozostałości po smakowitym obiedzie. Gąbka odpada, trzeba rozejrzeć się za czymś mocniejszym. Druciak? Owszem, ale nie byle jaki, bo porysuje naczynia i podrażni dłonie. Na szczęście wymyślono jego delikatniejsze wersje, bardziej miękkie, a równie skuteczne (na przykład Paclan Spiro).

Z takim arsenałem pomocy żaden pech Was w kuchni nie dopadnie!


8 Luty 2009

W domu czy w restauracji?

Zaszufladkowany do: kuchnia — Tagi: , , — Julka @ 13:47

Bardzo rzadko udaje mi się wymknąć na porządny posiłek poza domem, ale w ubiegłym tygodniu plan się powiódł. Może to właśnie z braku wolnego czasu, a może z zupełnie innych powodów, zawsze, gdy jadam poza domem (umówmy się, nie wliczamy w to wizyt w knajpkach fast-food, które czasem ocalają od śmierci głodowej), wszystko smakuje genialnie. W domu, owszem, często udaje wyczarować się coś wyjątkowego, ale wyjście do restauracji to gwarancja prawdziwej uczty dla zmysłów, od przystawki aż po napoje. W piątkowy wieczór chyba pojęłam dlaczego. Otóż przychodzę, siadam, czekam, delektuje się jedzeniem, po czym płacę i grzecznie wychodzę. Nie interesuje mnie, co dzieje się w kuchni i jak to działa, że wszystko podane jest tak doskonale.

A w domu? Cóż… Też przychodzę, ale bynajmniej nie z pustymi rękami. Jeśli posiłek ma być sensowny, dwie siatki ze sklepu to minimum. Później nie siadam, a stoję w kuchi. Gdy wszystko jest już gotowe, też spokojnie nie siadam, bo tu trzeba zebrać naczynia ze stołu, tu przynieść nowe dania, tu komuś dokładkę, a tu się coś rozlało… To wszystko to wbrew pozorom tylko preludium. Prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy po takiej uczcie trzeba posprzątać. Składanie, zmywanie, wycieranie, segregowanie. Nim skończę, zapominam już, że zjadłam. Choć w kuchni nie brakuje pomocników (gumowe rękawice, superchłonna Practi Maxi czy wydajne i wygodne czyściki), ale i tak mam wrażenie, że każdy, nawet najlepszy, obiad w domu okupuję ciężką pracą. I może właśnie dlatego daje mi to tyle satysfakcji!


6 Luty 2009

Coś pysznego!

Zaszufladkowany do: kuchnia — Tagi: , — Julka @ 1:46

Długo opierałam się całemu temu walentynkowemu szaleństwu. Co jak co, ale do kuchni chyba przenosić go nie trzeba? Usłyszałam kiedyś, że prawdziwie zakochani mają swoje święto każdego dnia, dlaczego więc 14 cały świat staje na głowie? Z drugiej strony – czemu nie zrobić mężowi niespodzianki? Wystawne obiady i kolacje zdarzają nam się zupełnie bez okazji, na Święto Zakochanych wymyśliłam coś bardziej swojskiego.

Wiśniowa konfitura+foremki-serduszka+aromatyczne ciasto – brzmi kusząco! Oto przepis na moją walentynkową niespodziankę, może skorzystacie?

Składniki:
200 g mąki
1 żółtko
75 g cukru waniliowego
125 g masła
skórka z cytryny
ok. 5 łyżek domowej konfitury
papier do pieczenia (np. Paclan)

Sposób przyrządzenia:
Mąkę, żółtko, cukier waniliowy, masło oraz skórkę z cytryny zagnieść na gładkie ciasto. W tej konsystencji pozostawić przykryte folią w lodówce na około pół godziny. Następnie rozwałkować na placek o grubości około 5 mm i wyciąć (za pomocą szklanki) około 50 kółeczek o średnicy mniej więcej 5 cm. W połowie powstałych okrągłych kawałeczków powycinać (za pomocą małych foremek lub nożyka) różne kształty, np. serduszka. Ciasteczka ułożyć na osobnych blachach, wyłożonych papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 175 stopni Celsjusza (termo obieg: 150 stopni) przez 10-12 minut. W tym czasie delikatnie podgrzać konfiturę i posmarować nią wszystkie ciastka, a następnie poskładać je tak, by każe miało cały (okrągły) spód oraz wierzch z wyciętym serduszkiem. Wypełnić ciasteczka resztą konfitury i ułożyć na półmisku, czekając aż ostygną. Można posypać cukrem pudrem.


2 Luty 2009

Można prościej!

Zaszufladkowany do: porządki, zabawne — Julka @ 1:45

A wiecie, że wystarczyłaby Mikrofibra Połysk? No, i ta drabina może :)

[youtube=http://pl.youtube.com/watch?v=5QWVbrcXWwE]


Z pamiętnika Pana Domu

Zaszufladkowany do: porządki — Tagi: , , — Julka @ 1:44

Bez wątpienia małżonek pozazdrościł mi ostatniego postu. Jemu też przecież przytrafiła się kiedyś prawdziwa katastrofa! A zatem…

Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem wyremontowania łazienki.           W końcu, po wszystkich naradach z małżonką, jak ma to wyglądać i co trzeba jeszcze zrobić, zdecydowaliśmy, że w przyszłym tygodniu ruszamy z remontem. Więc zaczęły się zakupy, wybieranie płytek, nowej wanny, i tym podobnych artykułów. Ale zakupy i plany to jedno, a co w domu, to drugie…
Od ostatnich świąt w naszym domu zagościł czworonożny przyjaciel. Córka jest zachwycona, bo nasz mały, jak na razie, piesek, jest stworzeniem bardzo pociesznym i w sumie nic, tylko je i śpi. Tak nam się przynajmniej wydawało. I nagle, kiedy prace w łazience w końcu ruszyły, okazało się, że mała, słodka kulka sierści potrafi nieźle nabroić. Przyjechaliśmy z zakupów, na których oprócz kafli, kupiliśmy trzy worki kleju. Wszystko było pięknie do następnego dnia, kiedy to po powrocie z pracy zobaczyłem te worki w strzępach, a mojego psa nie w czarnym, a w białym kolorze. To był początek, bo po chwili moim oczom ukazał się kadr wyjęty z filmu wojennego. Kochany szczeniaczek rozniósł całość kleju po podłodze, bynajmniej nie tylko w samej łazience. I tak, sobotni wieczór spędziłem nie z gazetą, a ze ścierką do podłóg w dłoni. Mocną i chłonną chociaż, dobre i to.


Zaszufladkowany do: dom, porządki — Tagi: , , — Julka @ 1:43

Myślicie, że kobiety na drabiny się nie wspinają i wiadra z farbą w ręce nie biorą? Otóż ostatni weekend spędziłam na malowaniu jadalni. Co za tym idzie, zrobił się konkretny bałagan, a do tego to całe przemeblowanie, układanie, mycie wszystkiego, co tylko miało kontakt z farbą – istny chaos. Od samego rana zabrała m się do pracy – najpierw malowanie pierwszy, później drugi raz – zgodność z instrukcją przede wszystkim! Na tym zeszło mi całe (dodajmy: jedyne wolne w tygodniu) przedpołudnie. Po upojnych pięciu godzinach spędzonych w wałkiem i wiaderkiem farby coś mnie tknęło, żeby zobaczyć, co robi mój mały rozbójnik, który jeszcze przed godziną siedział spokojnie przed telewizorem. Jak się okazało, bajeczka się znudziła  i postanowił pójść w ślady mamusi. Najwidoczniej mały odkrył swoje powołanie i oprócz malowideł na ścianie postanowił pokolorować nowe meble w kuchni, które do tej pory, dzięki Bogu, spłacam. Myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Po dłuższym namyśle jednak  postanowiłam pozostać w liczbie pojedynczej i  zaczęłam rozglądać się za brygadą do spraw specjalnych, czyli zestawem ścierek, ściereczek i gąbek, które zawsze zetrą wszystko ze wszystkiego.

Ponoć małe dzieci to mały problem. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co on wymyśli, jak będzie troszkę większy.


Kto umyje lustro?

Zaszufladkowany do: zabawne — Tagi: , — Julka @ 1:41

Goście w domu bywają różni, mogą zdarzyć się i tacy… Dlatego dobrze zbierająca ściereczka do luster nadająca połysk to broń konieczna w arsenale niezwyciężonej gospodyni!

[youtube=http://pl.youtube.com/watch?v=lYn4oUcLrN0]

Starsze wpisy »

Ta strona jest oparta na WordPressie a talent dają nSeam kreatywni.