2 Luty 2009

Z pamiętnika Pana Domu

Zaszufladkowany do: dom, porządki — Tagi: , , — Julka @ 1:39

Wasi mężowie też ciężko przeżywają obowiązki (przy)domowe? Mój nadal ckliwie wspomina minioną jesień :

I znów nastała jesień. Jak zwykle po podwórku walają się liście,        a trawnik nie wygląda już tak fantastycznie, jak jeszcze trzy tygodnie temu. Z tego to właśnie powodu moja ukochana małżonka wysłała mnie z doroczną misją doprowadzenia trawnika i ogródka do stanu na tyle nieszkodliwego, by jesienią też można było zaprosić gości.  I głowa rodziny ląduje uzbrojona w grabie, szuflę i worki na odpady. Żeby pokazać swoją dezaprobatę dla takich praktyk, postanowiłem dość beznamiętnie zabrać się do pracy, co naturalnie nie podobało się mej lubej. Po godzinie przypomniałem sobie, że przecież dziś jest mecz, a i ulubiony napój kibiców na pewno znajdzie się gdzieś w lodówkowych zakamarkach. Niesamowite, jak dobra motywacja jest w stanie czynić cuda. W ciągu następnej godziny grabie i szufla czekały już na sezon wiosenny. Natomiast pełne worki z liśćmi stały pod płotem, czekając na dogodną chwilę na wywiezienie ich przez odpowiednie służby (czy może mam to zrobić sam?). Chyba pierwszy raz udało mi się przytargać osiem worków, nie zaliczając żadnej rozsypki ciężkawej zawartości – dzięki ci, Paclanie, za mocną folię i te zabawne uszy! Żona była, o dziwo, zadowolona z wykonanej pracy, choć zapewne do końca nie zdawała sobie sprawę, dlaczego tak szybko to wszystko poszło.


Alf też coś upiecze…

Zaszufladkowany do: zabawne — Tagi: , — Julka @ 1:36

… choć nigdy nie przypuszczałam, idzie mi już lepiej niż jemu.

Jakieś pomysły na posprzątanie po działalności w kuchni gościa z planety Melmac?



Dzień jak co dzień..

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — Julka @ 1:30

Wracam do domu i od progu zastanawiam się, jak wygenerować drugą parę rąk. W świecie zwierząt takie opcje istnieją, u nas, niestety, trzeba radzić sobie z jednym kompletem. Ogarniam wzrokiem przestrzeń kuchnia+pokój i rejestruję: stertę naczyń przy zlewie (zmywarkę spłacam do dziś, ale nie każdy widocznie potrafi ją obsłużyć), plamy po jogurcie znaczące drogę od lodówki do stołu, ślady po czymś bliżej nie określonym na ceramicznej płycie i panele w cętki (ponownie jogurt? dżem? na co moje dziecko tym razem miało ochotę?). Sprawca całego zamieszania siedzi przed telewizorem i od niechcenia daje mi znak ręką, że zauważył moje najście, ale przecież wszystko jest w porządku. A jakże. Aby nie zwariować, postanawiam zostawić wymownie otwartą szafkę z całym porządkowym arsenałem, a sama udaję się na górę. I choćbym miała uschnąć z głodu, nie zejdę do kuchni, póki nie zapanuje w niej błysk.

« Nowsze wpisy

Ta strona jest oparta na WordPressie a talent dają nSeam kreatywni.