Sałatka z gyrosem
Od samego rana mam ochotę na sałatkę z gyrosem. Może to przez nadzieję, że jej mocny, aromatyczny sos z czosnkiem i cebulą przegoni męczący mnie od kilku dni katar. Jest to sałatka, którą zawsze zachwalają moi goście. Może Wam też przypadnie do gustu ?
Składniki
• 1 główka kapusty pekińskiej
• 1 słoik ogórków konserwowych
• 2 puszki kukurydzy
• 4 filety z kurczaka
• 4 cebule (najlepiej czerwone)
• przyprawa Gyros
• keczup
• majonez
• czosnek
• jogurt naturalny
Jak to zrobić?
• Kroimy filety, ogórki i cebulę w drobną kostkę, a kapustę pekińską w paseczki.
• W miseczce mieszamy jogurt z przyprawą gyros, do której wrzucamy pokrojone mięso. Obtoczone filety wrzucamy na rozgrzaną patelnie i smażymy do momentu, kiedy mięso nabierze złocistego koloru.
• Aby sporządzić sos, mieszamy keczup z majonezem i posiekanym czosnkiem. Proporcje według własnego uznania.

Składników sałatki nie mieszamy, a układamy warstwowo. Kolejność jest następująca:
1. mięso
2. sos
3. ogórki
4. cebula
5. kukurydza
6. sos
7. kapusta
Żeby sałatka była smaczniejsza, polecam przygotować ją dzień wcześniej i odstawić na noc do lodówki. Wtedy na pewno smak będzie bardziej intensywny. Gotowa sałatka nie tylko apetycznie wygląda, ale też doskonale smakuje!
Angielska rewelacja – Pimm’s
A dziś ciekawa historia czegoś odrobinę mocniejszego, lecz przede wszystkim – orzeźwiającego. Wynaleziony w połowie XIX wieku trunek, jest dla Anglików tak samo ważny, jak dobrze zaparzona herbata. Szybko zdobywał popularność, zatem wprowadzono na rynek sześć wersji tego alkoholowego napoju. Tylko Pimm’s No 1 Cup, oparty na ginie, przetrwał w niezmienionej recepturze do dziś. Pozostałe nie wytrzymały próby czasu. Pimm’s to likier o 25 % zawartości alkoholu, który kolorystycznie przypomina wyglądem mocno zaparzoną herbatę z delikatnym dodatkiem czerwieni. Poza ginem, charakterystycznego posmaku nadają mu pozostałe komponenty: cytryny, chinina i mieszanka ziół. Tradycja nakazuje spożywać Pimm’sa tylko w ciepłe, letnie dni, ze względu na swoje orzeźwiające właściwości. Zimy na razie za oknem nie widać, zatem spokojnie spróbować można go już teraz. W pubach podaje się go jako drink połączony z plasterkiem cytryny, pomarańczy i zielonego ogórka. Wymienione składniki zalewa się likierem i odstawia w celu „przegryzienia się”. Do zamówionego drinka dodaje się lód, kilka świeżych plasterków mięty i dopełnia lemoniadą. W takim zestawieniu smakuje najlepiej.

Prawdziwa włoska pizza!
Wszyscy znamy pizzę, ale nie wszyscy wiemy, jak samkuje taka prawdziwa. Nie ujmując niczego przeróżnym sieciówkom, które oferują mniej lub bardziej udane wypieki, pizzę z prawdziwego zdarzenia najprędzej zjemy w oryginalnej, włoskiej restauracji. Albo w domowym zaciszu, gdy poznamy już kilka sekretów kuchni śródziemnomorskiej. Wbrew pozorom, przygotowanie pizzy nie jest wcale trudne. Oto jeden z najprostszych przepisów – pizza napoletana.
Składniki
Ciasto:
2 łyżeczki drożdży w proszku
1/2 łyżeczki soli
2,5 szklanki mąki
1 szklanka ciepłej wody
1 łyżka oliwy
Sos pomidorowy:
1 łyżka oliwy
1 mała cebulka
2 ząbki czosnku
420g pomidorów z puszki
70g przecieru pomidorowego
1 łyżeczka cukru
świeże oregano
Na wierzch:
300g mozzarelli (w cienkich plasterkach)
1/4 szklanki posiekanej świeżej bazylii
Jak to zrobić?
Najpierw ciasto. W misce mieszamy drożdże, sól i mąkę. Stopniowo dolewamy wodę z oliwą. Na oprószonym mąką blacie wyrabiamy ciasto przez około 10 minut, aż stanie się gładkie i elastyczne. Przekładamy do nasmarowanej oliwą miski, nakrywamy i odkładamy w ciepłe miejsce na 30 minut, aż urośnie. Ponownie ugniatamy ciasto rękami. Teraz czas na sos. Na patelni podgrzewamy oliwę, podsmażamy cebulę na małym ogniu. Dodajemy posiekany czosnek i pomidory, przecier, cukier i oregano. Gotujemy na małym ogniu przez około kwadrans, aż sos zgęstnieje. Następnie rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180-200 stopni Celsjusza. Ciasto na pizzę dzielimy na pół. Na oprószonym mąką blacie formujemy z ciasta placki o średnicy około 30 cm i układamy na posmarowanych oliwą (bądź wyłożonych papierem do pieczenia) blachach do pizzy. Każdy placek polewamy sosem i posypujemy serem. Pieczemy bez przykrycia około 15 minut, aż ciasto zarumieni się na złoto, a ser rozpuści się i upiecze. Przed podaniem posypujemy bazylią. Smacznego!

Sekrety udanych wypieków
Nawet zwolenniczki serwowania gotowych wypieków ulegają magii przedświątecznych przygotowań i z początkiem grudnia zaczynają wertować przepisy na aromatyczne ciasta i inne słodkości. Każda doświadczona gospodyni wie, że kuchenne akcesoria to połowa sukcesu w kulinarnych zmaganiach. Pokuszę się o stwierdzenie, że nawet więcej, niż połowa.
Delektowanie się wypiekami domowej roboty nie ma sobie równych – nawet najbardziej wymyślny tort z cukierni nie zastąpi satysfakcji z próbowania prostego, ale własnego wypieku keksa czy biszkoptu. Rodzinne okazje, a zwłaszcza święta Bożego Narodzenia, kuszą, by spróbować swoich sił w tej dziedzinie i zaskoczyć najbliższych przygotowanym samodzielnie słodkim poczęstunkiem. By oszczędzić czasu (i, nie ukrywajmy, także nerwów) warto ułatwić sobie pracę i zaopatrzyć się w pomoce kuchenne, które są nieodzowne podczas pieczenia. W dobie coraz bardziej wymyślnych wynalazków z pewnością należy do nich blender, który pozwala na dokładne wymieszanie ciasta, tak, by konsystencja była jednolita i pozbawiona grudek. W kuchni nie może także zabraknąć obszernej i solidnej deski, wykonanej z wysokiej jakości drewna, na której ciasto można wygodnie rozwałkować, nie ryzykując zniszczenia czy zabrudzenia blatu. Nim włożymy ciasto do piekarnika i zamkniemy drzwiczki, oczekując na aromatyczny wypiek, warto pamiętać o jeszcze jednym kuchennym rekwizycie, bez którego ani rusz. Papier do pieczenia zagwarantuje, że ciasto nie będzie przywierać do foremki, nie przypali się i z podzieleniem go na porcje po wyjęciu z piekarnika nie będzie najmniejszego problemu.
Papier do pieczenia renomowanych marek, np. Paclan, wykonany jest z najwyższej jakości pergaminu i pokryty z obu stron silikonem, dzięki czemu nie klei się ani do wypiekanego smakołyku, ani do blachy. Korzyści z używania tego prostego wynalazku mówią same za siebie: dzięki papierowi piekarnik i foremki pozostają czyste, zyskujemy także możliwość pieczenia bez tłuszczu, co nie powinno pozostać obojętne dla każdego, kto dba o zdrowie swoje i swoich bliskich. Jedynym ograniczeniem przy korzystaniu z papieru do pieczenia jest temperatura – wewnątrz piecyka nie może przekroczyć 220 stopni Celsjusza.
Po wyjęciu aromatycznego ciasta z piekarnika pozostaje jedynie podzielenie go na porcje i oczekiwanie na gości. Znając już wszelkie sekrety udanych wypieków, czas zdradzić je innym!
Stracciatella – wcale nie tak słodko!
Słowo “stracciatella” kojarzy wam się jedynie z lodami i deserami? W Polsce najczęściej takie właśnie przysmaki kryją się pod dźwięcznie brzmiącym słowem na literę “s”. Ale we Włoszech stracciatella to także rodzaj bulionu, który często podaje się z lanymi kluskami, a zawsze z parmezanem. Brakuje wam weny na kolejną aromatyczną zupę na chłodne, późnojesienne dni? Zajrzyjmy do słonecznej Italii!

fot: aeb.org
Składniki
5 jajek
1/2 szklanki drobno utartego parmezanu
1,5 litra bulionu z kury
drobno posiekana natka z pietruszki
gałka muszkatołowa
Jak to zrobić?
Jajka i ser lekko ubijamy, aż utworzą jednolitą masę. Bulion doprowadzamy do wrzenia, zdejmujemy garnek z ognia i dodajemy masę z jajek i sera, cały czas mieszając. Ponownie umieszczamy garnek na małym ogniu i gotujemy około 5 minut, stale mieszając. Natkę pietruszki i gałkę muszkatołową łączymy i dodajemy do gotowej zupy.
Gospodyni – to brzmi dumnie!
Czasy, w których bycie gospodynią domową kojarzyło się z obciachem, minęły bezpowrotnie. Teraz, z początkiem XXI wieku, wszelkie domowe obowiązki powracają do łask i stają się równie atrakcyjne, jak ciekawa praca zawodowa czy wszelkiego rodzaju rozrywki. Coraz więcej kobiet z powodzeniem łączy obowiązki związane z karierą z tymi, które czekają na nie po przekroczeniu progu własnego mieszkania. A te z pań, które poświęcają się jedynie domowi, mają coraz więcej okazji, by uczynić z tego nie żmudne zmagania, ale prawdziwą sztukę.

Natrafiłam kilka dni temu na ciekawy artykuł, z którego jasno wynika, że certyfikat gospodyni domowej to takie samo wyróżnienie, jak dyplom poświadczający przebycie prestiżowego kursu w każdej innej dziedzinie. Pewne stowarzyszenie organizuje fundowane z unijnych dotacji kursy, po przebyciu których, kobiety uzyskują tytuł profesjonalnej pani domu. 300 godzin zajęć obejmuje, między innymi, szkolenie z zakresu odpowiedniej prezencji, spotkania z psychologiem, zajęcia praktyczne dotyczące nowoczesnego prowadzenia gospodarstwa domowego oraz szkolenie z podstaw internetu i prowadzenia domowych wyliczeń w arkuszach kalkulacyjnych. Kurs, o którym mowa, przeznaczony jest jedynie dla kobiet bezrobotnych, które po latach spędzonych w domu chcą podwyższyć swoje kwalifikacje. Okazuje się, że to, co przez całe dziesięciolecia było określane mianem “siedzenia w domu”, staje się pożądane. I, jak widać, mało kto naprawdę profesjonalnie potrafi się za to zabrać.
Coś na rozgrzewkę
Zaczęło się. Zimowy płaszcz to jedno, ciepła czapka to drugie, ale wszechobecny chłód to osobna historia i nie ma na to rady. Zrobiło się po prostu zimno i daje się to odczuć za każdymm razem, gdy tylko znajdziemy się poza przytulnym pomieszczeniem, tudzież samochodem z w miarę sprawnym ogrzewaniem. Jaki jest najlepszy sposób na rozgrzewkę, gdy wraca się zziębniętym do domu? Ile osób, tyle odpowiedzi, ale kto wymyśliłby na rozgrzewkę coś lepszego, niż Skandynawowie? U nich stale zimno, zatem tamtejsze metody nie mogą być zawodne. Gloegg, alkoholowy napój rozgrzewający, jest po drugiej stronie Bałtyku popularny tak samo, jak u nas herbata z cytryną. Nie namawiam do złego, czyli raczenia się procentami dzień w dzień przez całą zimę, ale od czasu do czasu na pewno nie zaszkodzi.

Składniki (na pełen dzbanek)
1 litr czerwonego słodkiego wina
1 litr czerwonego wytrawnego wina
1 pomarańcza
korzeń imbiru
1 łyżka gorzkiej wódki ziołowej
150 ml czystej wódki
20 dag cukru
20 dag rodzynek
goździki
cynamon
20 dag obranych migdałów
Jak to zrobić?
Kroimy w plasterki pomarańczę (wraz ze skórką) i obieramy imbir. Mieszamy: oba gatunki wina, gorzką wódkę ziołową, rodzynki, pomarańczę, rodzynki, goździki, imbir i cynamon. Przykrywamy szczelnie i odstawiamy na ok. 12 godzin. Po upływie tego czasu dodajemy do napoju wódkę oraz cukier i gotujemy, cały czas mieszając. Na końcu wsypujemy migdały. Gloegg najlepszy jest tuż po przygotowaniu, a przy jego serwowaniu niezbędna jest długa łyżeczka, dzięki której łatwo wybrać ze szklanki rodzynki, migdały i inne dodatki.
