Moussaka – kawałek Grecji na co dzień
Podróże to dla mnie przede wszystkim poznawanie cudzych kulinariów. Choć nie mam ich imponująco wiele na koncie (wciąż żywię nadzieję, że najlepsze przede mną
), zjadłam już trochę potraw o obcobrzmiących nazwach, a nawet przeniosłam je, z mniejszym lub większym powodzeniem, na mój polski stół. Grecka moussaka jest jednym z nich.
Musaka, bo wersja spolszczona funkcjonuje z powodzeniem, jest niestety potrawą tłustą, ale, również niestety, piekielnie smaczną. Sama robię ją i tak wersji light – bo zamiast właściwego beszamelu, używam kwaśnej śmietany. Nie chcę myśleć ile kalorii ma ten smakołyk w wersji oryginalnej, podawanej przez urocze, spalone słońcem, pulchne greckie gospodynie ![]()

Składniki
- 4 bakłażany
- 1 kg mielonej wołowiny (dobrej jakości wołowinę oferuje choćby popularny Lidl)
- 1 duża cebula, albo, co preferuję – pęczek dymki
- puszka pomidorów
- dwie łyżeczki przecieru pomidorowego
- pół główki czosnku
- oregano i bazylia, idealnie, by były świeże, ale nie dramatyzujmy ![]()
- sól i pieprz
- oliwa, niestety sporo, bo zdradliwe bakłażany piją ją łapczywie
- gęsta śmietana 16%
- 2 żółtka
- trochę parmezanu albo cheddara
Jak to zrobić?
Tniemy bakłażany w dość cienkie plastry, rozkładamy je na blacie (zajmują sporo miejsca, czasem wykolegowuję je na stolicę, a tę kładę na krześle, żeby nie tracić miejsca roboczego). Solimy i odstawiamy na pół godziny.
Wyjmujemy z czeluści kuchennych schowków dwie duże patelnie.
Na jednej szklimy leciutko plasterki czosnku z sieczką dymki, a następnie podsmażamy mięso z dodatkiem przypraw (niewielki ogienek, nie spieszy nam się, bo z bakłażanem jest trochę zabawy). Na gotowe mięso, wylewamy pomidory i koncentrat. Kuchennym ręcznikiem wycieramy sok, który wypuściły bakłażany. Legenda głosi, że zawiera nieznośną goryczkę, ale zdarzyło mi się zlekceważyć rytuał przy okazji innych potraw i nie odnotowałam dramatu. Druga patelnia posłuży nam do usmażenia bakłażanów. Po wszystkim radzę odsączyć nadmiar oliwy, w przeciwnym razie zapiekanka będzie pływać w tłuszczu.
Jeśli mój sos to dla kogoś zdrada tradycji – hasło beszamel łatwo wyguglać. Ja robię tak: śmietanę przelewam do obszernego kubka, rozbijam z dwoma żółtkami i dodaję nie więcej niż dużą garść startego drobno twardego sera.
I wreszcie finisz – naczynie żaroodporne wypełniamy warstwami bakłażanów i mięsa, na górę lejąc sos. Ja kładę jeszcze na szczyt plastry świeżego, dojrzałego pomidora, ale bardziej ze względów estetycznych. Pamiętajmy – oczy też chcą się najeść ![]()

Kurczak wcale nie banalny
Kurzynę można robić na tysiąc sposobów, bo kurczak ma nieskończony potencjał. Pasuje do niego cała masa rozmaitych przypraw, warzyw, przetworów. Najłatwiej i z gwarancją sukcesu jest natrzeć – oliwą, czosnkiem, oregano, mieszanką ziół prowansalskich, słodką i ostrą papryką i wrzucić do piekarnika. To nie może nie smakować, choć uprzedzę Wasz ewentualny zarzut – tak, owszem, jest banalne.
Wczoraj, aby uniknąć banału, choć miałam go w zasięgu ręki (banalnie przyrządzone kurze pałeczki leżały w rondlu w czeluściach lodówki), chwyciłam w dłoń dwa słoiczki o zawartości jakże niewyszukanej, a jednak w towarzystwie moich konwencjonalnych pałek bardzo obiecującej.
W jednym był przecier pomidorowy, w drugim powidła śliwkowe.
Wrzućcie taki miks do głebokiej patelni ze skrzydełkami, nóżkami, bądź inną częścią kurczaka i podduście całość dobry kwadrans na małym ogniu.
Podaję z ryżem al dente i dowolnym warzywem/surówką.

Składniki
• 6-10 skrzydełek lub innych części kurzych, ile dusza zapragnie, upieczonych uprzednio w ulubionej opcji przyprawowej
• słoiczek koncentratu pomidorowego
• 1/2 słoika powideł śliwkowych
• 2 szczypty chilli
Zdarza się, że owe danie robię również w wersji: syrop klonowy zamiast powideł, ale jest to opcja mniej aromatyczna. Niemniej smaczna, bowiem symbioza kwasu pomidorów, słodyczy syropu i pikanterii chilli jest dla mnie czymś w rodzaju kulinarnego afrodyzjaku
Leczo – genialne w swej prostocie
Nie ukrywam – bardzo lubię potrawy jednogarnkowe, tak zwane eintopfy.
Jednym z dań, które uwielbiam i mogę pałaszować na potęgę, wiosłując największą z chochel, jest leczo. To dla mnie także jeden z kulinarnych pomostów łączących lato z wczesną jesienią. Cukinia jest jednym z warzyw najbliższych mojemu sercu (podniebieniu?), dlatego gdy nadchodzi czas cukiniowego szaleństwa cenowego (w najlepszym czasie potrafi kosztować 1.5zł za kilogram, zimą zaś nawet do 20zł!), zakasuję rękawy i robię.
Składniki
- 5 mniejszych cukini
- 5 kolorowych papryk
- 3 dorodne cebule
- 6 bardzo dojrzałych pomidorów, albo 2 puszki
- łyżeczka musztardy francuskiej
- 3 długie laski kiełbasy podwawelskiej, albo 2 laski i kilka dobrej jakości frankfurterek
- 15-20dkg chudszego boczku
- olej/oliwa
- główka drobno posiekanego czosnku
- pęczek natki pietruchy
- przyprawy: sól, pieprz, papryka słodka, oregano, bazylia
Jak to zrobić?
Podsmażamy kiełbasę, kiełbaski i boczek pokrojone na cienkie plastry/ kawałki. W woku (albo obszernym garze) dusimy warzywa z wszelkimi przyprawami pokrojone tak, jak ma się je ochotę spotkać na talerzu. Podsmażone wędlinki wrzucamy do gara/woka z warzywami i mieszamy, a następnie jeszcze trochę dusimy razem. Ot, cała filozofia. Bon apetit! ![]()

Placek ze śliwkami – zapowiedź wczesnej jesieni
Są takie smaki i aromaty, dzięki którym wyraźnie czuję obecność niedalekiej jesieni. To dopiero połowa sierpnia, jeszcze trochę lata przed nami, jednak kuchnia pełna cukini, kabaczków, kolb kukurydzy, rodzimych papryk, moreli i śliwek to dla mnie kuchnia jesienna.
Jednym z takich smaków, w moim odczuciu typowo jesiennych, jest placek ze śliwkami. Sowicie oprószony cukrem pudrem, lekko zakalcowaty na górze, bo ciężar i wilgoć dojrzałych śliwek nie pozwala całkowicie wyrosnąć, słodki i gorzkawy zarazem.

Składniki
1/2 kg mąki pszennej
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
250 g masła
1/2 szklanki cukru (najlepiej brązowego)
2 żółtka
tyle gęstej śmietany 18%, ile wymaga uzyskanie odpowiedniej konsystencji ciasta
1kg śliwek węgierek
Jak to zrobić?
Na stolnicy przesiewamy mąkę, dodajemy cynamon i proszek do pieczenia, masło, cukier, żółtka oraz gęstą śmietanę. Całość zagniatamy, lepimy kulę i schładzamy w lodówce (w zamrażarce będzie szybciej). W międzyczasie przygotowujemy śliwki – myjemy, przekrawamy na połówki i pozbywamy się pestek. Piekarnik nagrzewamy na 200 stopni. Schłodzone ciasto rozwałkowujemy i wykładamy nim szczelnie blachę, uprzednio wyłożoną papierem do pieczenia Paclan. Na surowym cieście wykładamy połówki śliwek, jedna obok drugiej, bardzo gęsto. Pieczemy około 50 minut. Po wyjęciu z piekarnika i przestudzeniu sypiemy cukrem pudrem, nie żałując go
Sama robię zawsze podwójną porcję. Rozkręcać piekarnik na jedną blachę, której za chwilę nie będzie, wydaje mi się mało ekonomiczne ![]()
Solferino – moja interpretacja
Tak, wiem, przyznaję – moja kuchnia nie służy wątrobie. Czosnek schodzi u mnie kilogramami i całymi wiązkami. Gdy piszą w przepisie – 2 ząbki, możesz być pewien, że podwoję rekord. Tam, gdzie nie piszą nic o czosnku, licząc na błąd w druku przemycam odrobinę. Jest tylko kilka takich potraw, w których, widzę wyraźnie, że mój ulubiony dodatek ewidentnie gryzie się z resztą i wtedy jedynie można liczyć na moje opanowanie.
Zupa solferino to wymysł mojej babci. Choć w sieci można znaleźć przepis na zupy o tej nazwie, nie jest to ta sama potrawa. Moja solferino jest bardzo pikantna, zawiesista i mocno pomidorowa. Fasola szparagowa i młode ziemniaki doskonale sycą, a czosnek, a jakże, dodaje lekko południowego sznytu.

Składniki
- 2 litry bulionu
- ½ kg fasoli szparagowej białej lub zielonej
- ½ kg młodych ziemniaków
- 2 nieduże młode marchwie
- kilka dużych, bardzo dojrzałych pomidorów/puszka pomidorów bez skórki
- koncentrat pomidorowy
- 4-5 ząbków czosnku
- sporo świeżo zmielonego pieprzu
- sól
- kilka listków laurowych
- kilka kulek ziela angielskiego
Jak to zrobić?
Wersja optymalna, to taka, że robimy bulion z kurczaka i warzyw. Wersja minimalistyczna – kostki rosołowe. Następnie – ziemniaki w kostkę, marchew w cienkie plastry, fasolka w postaci długich strąków (naturalnie pozbawionych końcówek), plastry czosnku, pomidory, koncentrat, przyprawy gotują się na niedużym ogniu, aż wszystko wszystkim przejdzie i zmięknie. Polecam nie żałować pieprzu. W mojej opinii jest wyśmienita.

Z cyklu: co w lodówce?
Mam taką zasadę, że w weekend nie gotuję rzeczy wymagających sporych nakładów pracy i czasu. Pracuję pięć dni w tygodniu, gotuję pięć dni w tygodniu, tyleż dni sprzątam, pucuję, poprawiam, wstawiam pralkę, dbam, chucham, padam na twarz. W weekend staram się odpocząć. Różnie mi to wychodzi, ale robię, co w mojej mocy. Z drugiej strony, wcale nie mam zamiaru porzucać postanowienia o weekendowym odpoczynku od garów.
Wtedy rodzi się pseudoobiad. Zazwyczaj z tego, co aktualnie mam w lodówce.
Dziś zerknęłam do jej czeluści i namierzyłam, między innymi: twaróg półtłusty i torebkę bobu. Ze śniadania została nam bagietka, której świeżość pozostawiała wiele do życzenia. Za chwilę wcinaliśmy niewymyślne danie.
Składniki
• woreczek bobu
• 2 ząbki czosnku
• twaróg
• oliwa/olej
• pieprz i sól do smaku
• nieco soku z cytryny
• bagietka
Jak to zrobić?
Bób gotujemy, odcedzamy, pozbawiamy łupin i taki rozgniatamy w misce. Wciskamy doń dwa ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę. Z pomocą oliwy nadajemy całości konsystencję pasty. Wciskamy nieco soku z przepołowionej cytryny, solimy. Pokrojoną w plastry bagietkę rumienimy w piecyku/tosterze. Twaróg kroimy na cienkie plastry. Na gotowe grzanki kładziemy plaster sera, a na to z kolei pastę z bobu.
Dobrze smakuje ze schłodzonym jasnym piwem ![]()

Tagliatelle z tuńczykiem
Rozdarcie kobiety, która nie może zdecydować co dla niej ważniejsze – dom i celebrowanie każdej chwili spędzonej w gronie rodziny, czy rozwój intelektualny i zawodowy, towarzyszy mi na każdym kroku. Z jednej strony miewam spore ambicje kuchenne, z drugiej małą odporność na terroryzm mojego laptopa. Trzeba to jakoś pogodzić, a nie jest to zadanie łatwe, chyba, że zrezygnujemy ze snu.
Zawsze uważałam, że nie jest sztuką zachwycić kulinarną wirtuozerią, kiedy pół życia spędza się w kuchni. Pokolenie naszych babć nie miało innych obowiązków niż te domowe, dlatego w dużej mierze było ostatnim, które serwowało domowej roboty pierogi – danie pyszne, lecz potwornie pracochłonne. My, kobiety rozdarte między domem i biurem, musimy radzić sobie inaczej.
Chodzi o to, żeby było prosto i smacznie. Najlepiej, gdyby jeszcze było zdrowo. Cóż, dzisiejszy przepis to kaloryczna bomba, więc skupmy się może na dwóch pierwszych postulatach
.

Składniki:
- puszka tuńczyka w oleju
- 1 spora cebula
- 3-4 ząbki czosnku
- śmietanka kremówka (250ml)
- olej/oliwa
- kilkanaście listków świeżej bazylii
- pieprz i sól do smaku
- opakowanie makaronu tagliatelle
Szklimy pokrojoną w kostkę cebulę i plasterki czosnku na rozgrzanym oleju/oliwie. Dodajemy kawałki tuńczyka, mieszamy, zalewamy całość kremówką. Z podręcznego krzaczka bazylii odrywamy kilkanaście listków (nie naruszając stożków wzrostu, a więc rwąc od dołu!), rwiemy je na drobniejsze części, dorzucamy, mieszamy. Dosmaczamy solą i pieprzem wedle uznania.
W garnku obok gotuje się makaron tagliatelle. Pilnujemy, by był al dente. Gotowy wrzucamy na patelnię z gęstym sosem. Mieszamy. Serwujemy z zieloną sałatą (najlepiej raszponką i rukolą w proporcji 1:1, zalaną klasycznym winegretem).
Smacznego ![]()

Gdy cukinia z pomidorem i fetą się połączy…
Długo wyczekiwane upalne lato zawitało na dobre. Może nawet nieco przedobrzyło, ale wolę taki skwar z całym „niedobrodziejstwem” inwentarza, niż deszcz i chłód.
Owoce, mrożona kawa, woda z kostkami lodu, owoce, lody i jeszcze raz owoce są mi wybawieniem. Jednak kiedyś w końcu nadchodzi chwila, gdy należałoby zasiąść z rodziną do stołu i posilić się czymś, co choć trochę przypomina obiad.
Mięso? Wykluczone! Polane masłem ziemniaki? Niekoniecznie. Kalafior z bułką tartą? W żadnym wypadku. W dni takie, jak ostatnio, najlepiej czerpać garściami z kuchni śródziemnomorskiej. Mieszkańcy południa Europy najlepiej wiedzą, co pasuje do skwarnej aury. Nie są to na pewno schabowe w panierce.

Dziś pragnę podzielić się z Wami przepisem na bardzo smaczny, lekki obiad, który spałaszowałam wczoraj późnym popołudniem.
Składniki
• 3 średnie cukinie
• 5 dorodnych, bardzo dojrzałych pomidorów
• kilka ząbków czosnku (w zależności od upodobania, ja dziś wykończyłam główkę
)
• olej z pestek winogron/oliwa z oliwek
• ser Feta
• świeżo zmielony pieprz
• świeża bagietka pszenna
o ile tylko nie zamierzacie już nigdzie jechać – dobrze schłodzone białe wino półwytrawne
Jak to zrobić?
Płaską, dużą blachę smarujemy oliwą. Cukinie kroimy na dość cienkie (0.5cm) plastry i układamy w rządkach na blasze. Pomidory kroimy na cienkie plastry i układamy na cukinii. Czosnek można wycisnąć albo posiekać, osobiście uwielbiam go w postaci utracienkich plasterków – kładziemy na pomidorach. Plastry sera feta układamy na samym szczycie. Polewamy oliwą. Wkładamy w dobrze nagrzany piekarnik, na dosłownie 10-15 minut.
Należy bacznie obserwować nasze cukinie, bo chwila nieuwagi wystarczy by stały się nazbyt miękkie, tymczasem wystarczy by były blanszowane, pomidory lekko podpieczone, a feta stopiona w białe kopczyki.
przed
Serwujemy ze świeżo odrywanymi kawałkami bagietki oraz zimnym winem. Naprawdę gorąco polecam! Nawet mój „mięsny” małżonek zachwycił się tą prostą, lecz pyszną potrawą.
po
Małosolne – co roku o tej porze
Zapachami, które w moim odczuciu najbardziej dominują przełom późnej wiosny z pierwszymi podrygami lata, są: słodki aromat truskawek i koprowo-czosnkowa nuta ogórków małosolnych. O ile truskawkami już nieco nasyciłam się, przetwarzając w hektolitry truskawkowego koktajlu, piekąc kilometry kwadratowe truskawkowych placków, a także niecierpliwie pochłaniając w wersji saute, o tyle ogórków nie mam dość. Ledwie wielki trzylitrowy słój zostanie osuszony, natychmiast lecę do warzywniaka po kilka kilogramów jędrnych, małych ogóreczków, po czym ponownie czynię swą wczesnoletnią powinność.
Nie wiem, jakie są Wasze sposoby na udane małosolne. Słyszałam, że bez korzenia chrzanu czy liścia wiśniowego ogórki nie udadzą się. Otóż dementuję!
Ja mam przepis bardzo prosty, w mojej rodzinie z dziada pradziada, a raczej, żeby oddać sprawiedliwość – z prababki.

2 (z hakiem) kilo niedużych, ładnych ogórków gruntowych
3 małe lub 2 duże główki młodego, polskiego czosnku
1 wiązka kopru do kiszenia
3 litry roztworu solanki o proporcjach – na jeden litr wody jedna duża, płaska łyżka soli.
Na spód słoja kładziemy nieco kopru i kilka przekrojonych na pół ząbków czosnku. Ważne jest, by ząbki nie wylądowały w słoju w całości, bo wtedy nie tak intensywnie uwalniają aromat. Następnie wrzucamy ogórki, co jakiś czas przytykając gałązkami kopru i czosnkiem.
Wodę z solą doprowadzamy do wrzenia, a następnie taką gorącą zalewamy zawartość słoja.
Jeśli operację wykonujemy wieczorem – po nocy ogórki są już lekko, choć wyraźnie małosolne. W miarę konsumowania zawartości słoja stają się coraz bardziej kwaśne.
Choć, szczerze mówiąc, sama nigdy nie doczekałam naprawdę kwaśnych

Słodkie naleśniki – Wasze przepisy
Naleśniki na słodko zawsze w cenie! Wiedzą o tym doskonale czytelnicy Historii Kuchennych i swoje wariacje na temat smakowitych przekąsek wprowadzają w życie. Przykład? Bardzo proszę – od Daniela
Składniki
Ciasto:
1 szklanka mleka
1 jajko
1 łyżka oleju
2 szklanki mąki
Składniki mieszamy – w razie potrzeby uzupełniamy mąką tak, by ciasto nie było zbyt rzadkie – i smażymy.
Farsz:
250g półtłustego twarogu
2 paski startej gorzkiej czekolady
garść rodzynek
5 łyżek jogurtu naturalnego
5 łyżeczek cukru i 1 łyżeczka cukru waniliowego
Wszystkie składniki ucieramy tak, by powstała jednolita masa. Smarujemy nią wypieczone naleśniki, składamy je “w kopertę”, ozdabiając z wierzchu startą czekoladą i wybranymi owocami.

| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| « sie | ||||||
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | ||
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | |||