11 Maj 2010

Z Frankfurtem w tle

Zaszufladkowany do: życie — Tagi: , , — Julka @ 13:21

Śmiało mogę powiedzieć, że skandynawskich kryminałów zaczyna dla mnie powoli brakować. Wchodząc do księgarni, nie widzę na półkach już nic nowego i przyjemność ich czytania kojarzy się już niestety jedynie z niecierpliwym oczekiwaniem na kolejne dzieło popełnione przez któregoś z autorów z północy kontynentu. Nadeszła zatem pora na poszukiwanie podobnych klimatów w innej szerokości geograficznej. Nie musiałam odchodzić za daleko – przypadkiem wpadła mi w ręce książka niemieckiego pisarza Jana Seghersa. Analogii do poczciwego szwedzkiego Wallandera nie ukrywa się tu specjalnie, a wręcz przeciwnie – wydawca stawia sprawę jasno: oto Mankell ma niemieckiego brata. I rzeczywiście, Seghersa czyta się z taką samą przyjemnością.

Zbyt_piekna_dziewczyna

Pierwsza wpadła mi w ręce Zbyt piękna dziewczyna. Zamiast sielskiego Ystad jest gwarny Frankfurt nad Menem, szorstkiego niekiedy Wallandera zastępuje sympatyczny komisarz Marthaler, ale wszystko inne – fabuła, drugoplanowe postaci i liczne zwroty akcji – wciągają tak samo. Urzeczona pochłoniętą w rekordowym tempie książką, udałam się na łowy po kolejne dzieło Seghersa. Które, jak się okazało, jest jeszcze bardziej udane. W Pannie młodej w śniegu znajdziemy tę samą policyjną ekipę i to samo miasto, ale klimat staje się bardziej mroczny… Niczym w najlepszych skandynawskich kryminałach.

Panna-mloda-w-sniegu_Jan-Seghers,images_big,29,978-83-7536-187-2


29 Kwiecień 2010

Sezon grillowy rozpoczęty

Zaszufladkowany do: kuchnia, życie — Tagi: , , , , — Julka @ 15:44

Majówka zbliża się do nas wielkimi krokami. Może nie będzie w tym roku tak długa, jak byśmy chcieli, ale nie chodzi o jej czas trwania, a o oficjalne rozpoczęcie sezonu grillowego! Gdy wszystko już jest przygotowane, można mieć tylko nadzieję, że pogoda dopisze. Niejednokrotnie jednak można się sparzyć na produktach, które przy grillowaniu nie spełniają swoich zadań. Nie raz przydarzyło się mi, że zwykła folia kuchenna okazywała się być za cienka na grilla i kiełbaski nie spotykały się z tak entuzjastycznym przyjęciem, jakie było w planach. Naprzeciw wychodzi Paclan i jego produkty pomyślane specjalnie z myślą o grillowaniu. Folia jest grubsza i szersza, przez co nie uszkodzi się tak łatwo od rusztu lub podczas zamieszania związanego z ewentualnym dokładaniem do grilla itp., można także zawijać w nią produkty, które chcemy przygotowywać bezpośrednio w palenisku. Strzałem w dziesiątkę są też tacki, których specjalnie wyprofilowane dno pozwala na odprowadzenie tłuszczu kapiącego z mięsa i nie pozwala mu się przypalić w palenisku. Gdy kiełbaski lub inne smakołyki będą gotowe, można bez problemu przenieść tackę znad grilla na stół. Nie pozostaje już nic innego, niż odkurzenie akcesoriów i oczekiwanie na jako taką pogodę :)

165804 Barbecue 5szt OK    mniejsze

FOLIA ALUM 45cm GRILL FLAT wer2    mniejsze


8 Kwiecień 2010

Kosmetyki jak cukierki

Zaszufladkowany do: vintage, życie — Tagi: , , , , — Julka @ 17:18

Nie wyobrażam sobie przejścia z sezonu zimowego w wiosenny bez choćby małej ingerencji we własny image. W tym roku nie padło na całkowitą wymianę garderoby czy drastyczną ingerencję w kolor włosów i uczesanie. Postanowiłam uzupełnić podstawowy zestaw kosmetyczny – podkład, korektor, błyszczyk, mascara – o coś wyrazistego i najlepiej barwnego. Bez planu i bliżej skrystalizowanego pomysłu wybrałam się do perfumerii, licząc na to, że inspiracja odnajdzie się na miejscu. Nie przeliczyłam się :)

Clipboard_1

Pośród tego mnóstwa kolorów, produktów, zapachów i reklam nie mogłam nie dostrzec bladoróżowego regału, stylizowanego na vintage, ozdobionymi wizerunkami słodkich pin-up girl. Benefit, bo o tej marce mowa, upodobał sobie barwne lata ‘50 i ‘60. Kosmetyki – głównie kolorowe, niewiele do pielęgnacji – są tak opakowane, że ma się ochotę je zjeść. Kiedy już postanowiłam, że cokolwiek kupię, będzie właśnie tej marki, miałam spory problem z decyzją co to ma być. Oczyma wyobraźni widziałam już moją retro toaletkę pełną słodkich jak cukierki opakowań błyszczyków, kredek, pudrów i różów, ale szybka kalkulacja przywróciła zdrowy rozsądek. Ostatecznie kupiłam puder rozświetlający o kuszącej nazwie Sugarbomb i zestaw obiecujący zabójcze spojrzenie, czyli Smokin’ Eyes, ale nie omieszkam wrócić po więcej. Listę zakupów już przygotowuję, w oparciu o wnikliwe studiowanie strony internetowej. Będącej, rzecz jasna, ukłonem w stronę stylu vintage :)

Clipboard


25 Luty 2010

Z duchami w tle

Zaszufladkowany do: życie — Tagi: , , , — Julka @ 21:42

Bynajmniej nie z tęsknoty za zmierzchem o 15:30 i metrowymi zaspami, z początkiem przedwiośnia sięgnęłam po książkę o zimie przez duże Z. Może nie dosłownie, ale zjawiska pogodowe są tu niejako drugoplanowym bohaterem. Ale po kolei.

Szwedzkie małżeństwo z dwojgiem dzieci, znudzone wielkomiejskim życiem w stolicy, przenosi się na północną Olandię, gdzie kupuje posiadłość nad samym brzegiem morza. Aludden, bo taką nazwę nosi majątek, to XIX-wieczna siedziba latarników, którzy opiekowali się dwiema latarniami morskimi zbudowanymi nieopodal. Katrine i Joakim słyszeli co nieco legend o tym miejscu, ale nie przejęli się specjalnie opowieściami o duchach tych, którzy poświęcili swoje życie dla morza i samego Aludden i z entuzjazmem rozpoczęli renowację wiekowej posiadłości. Sielanka nie trwa długo – Katrine ginie w tajemniczych okolicznościach, a Joakim musi zacząć zmierzać się z czymś więcej, niż jedynie żałobą po stracie żony…

Nocna zamieć Johana Theorina to kryminał, ale, że tak powiem, magiczny. Nie to, żebym wierzyła w duchy i inne nie do końca wiadome zjawiska, ale sugestywne opisy nawiedzonej nadmorskiej posiadłości czy typowych dla Olandii burz śnieżnych tworzą niesamowitą atmosferę. Jeżeli właśnie wprowadziliście się do wiekowej willi na odludziu, może odłóżcie tę lekturę na później? :)

fot. wyd. Czarne

fot. wyd. Czarne


31 Styczeń 2010

Gotowi na wszystko

Zaszufladkowany do: różne, życie — Tagi: , , , — Julka @ 17:05

Zaczęło się niewinnie: niemal cztery lata temu natknęliśmy się na pierwszy sezon Gotowych na wszystko, czyli w oryginale Desperate Housewives, w wypożyczalni. O dziwo to mój mąż pierwszy zwrócił uwagę na pakiet czterech DVD, ale czemu tu się dziwić – w końcu na okładce pięć atrakcyjnych kobiet. I tak oto, odcinek po odcinku, wsiąkliśmy totalnie. Obydwoje, bo niech nikogo nie zmylą pozory, że Gotowe na wszystko to babski serial.
A jeżeli faktycznie gdzieś to z góry określono – nie mówcie mojemu mężowi.

desperate-housewives-tv-guide-cover

I tak od 2006 roku śledzimy perypetie mieszkańców Wisteria Lane regularnie, czyli dokładnie 24 godziny po tym, gdy w USA pojawi się premierowy odcinek. Polska telewizja podchwyciła oczywiście pomysł na samą emisję, ale jest opóźniona o cały jeden sezon, mamy zatem doskonałą okazję do łączenia przyjemnego z pożytecznym – oglądamy po angielsku. Bywają niuanse, których nie idzie zrozumieć zakładając oglądanie bez powtórek, ale nie umykają najważniejsze wątki i przezabawne dialogi, a to najważniejsze. Zdarzyło mi się nawet zrobić quiz w stylu “którą z bohaterek przypominasz najbardziej?”, i choć z racji zamiłowania do prowadzenia domu bardzo chciałabym okazać się podobna do Bree, wyszło na to, że jestem mistrzynią ciętej riposty, czyli Gabrielle. Cóż, nie można mieć wszystkiego :)


11 Styczeń 2010

Szwedzko-chińskie tajemnice

Zaszufladkowany do: życie — Tagi: , , , — Julka @ 16:09

Nie samym domem i pracą człowiek żyje, do tego prostego wniosku doszłam już dawno. Idąc tym tropem, postanowiłam powrócić do zdrowego nawyku spędzania sobotniego popołudnia z książką, a nie z praniem/prasowaniem/myciem czegokolwiek. Wprawdzie czytam codziennie, gdy wszystko jest już zrobione, w okolicach północy, ale przestało mnie bawić obrywanie książką w nos, gdy ja zasypiam, a ona wypada mi z rąk. Zatem w sobotnie popołudnie, gdy śnieg za oknem sypał jak szalony, a ja siedziałam zawinięta w koc z książką kubkiem herbaty, wydało mi się namiastką urlopu.

Uwielbiam wszystko, co skandynawskie, zwłaszcza auta i książki. A jak książki, to przede wszystkim Henniga Mankella. Z żalem przyjęłam do wiadomości zakończenie serii z Kurtem Wallanderem, ale na szczęście Mankell nie zakończył na tym literackiej kariery. Nowa powieść, Chińczyk, to książka typowa dla szwedzkiego autora pod względem klimatu, ale skonstruowana inaczej niż te z cyklu o komisarzu z Ystad. Akcja Chińczyka, choć zaczyna się już w XXI wieku w Szwecji, tak naprawdę sięga o wiele głębiej – do XIX-wiecznych Chin, w których wędrówkę po świecie rozpoczęło trzech braci, a pamiętnik, napisany przez jednego z nich, stał się bodźcem do wspomnianych już dramatycznych wydarzeń w szwedzkiej wiosce w styczniu 2006 roku. Mankell, jak zwykle, nie szczędzi mrocznych opisów miejsca zbrodni, ale nie ma tu nic przerażającego – wszystko jest raczej melancholijne, tradycyjnie osadzone w typowo szwedzkim, surowym krajobrazie. Ale nie tylko. Akcja Chińczyka przenosi się bowiem także do Pekinu i tam staje się nagle bardzo wartka… By nie zdradzić zbyt wiele, powiem krótko: naprawdę warto poznać tę historię.

fot: merlin.pl

fot: merlin.pl


13 Listopad 2009

Gospodyni – to brzmi dumnie!

Zaszufladkowany do: różne, życie — Tagi: , , — Julka @ 13:08

Czasy, w których bycie gospodynią domową kojarzyło się z obciachem, minęły bezpowrotnie. Teraz, z początkiem XXI wieku, wszelkie domowe obowiązki powracają do łask i stają się równie atrakcyjne, jak ciekawa praca zawodowa czy wszelkiego rodzaju rozrywki. Coraz więcej kobiet z powodzeniem łączy obowiązki związane z karierą z tymi, które czekają na nie po przekroczeniu progu własnego mieszkania. A te z pań, które poświęcają się jedynie domowi, mają coraz więcej okazji, by uczynić z tego nie żmudne zmagania, ale prawdziwą sztukę.

paclan  M

Natrafiłam kilka dni temu na ciekawy artykuł, z którego jasno wynika, że certyfikat gospodyni domowej to takie samo wyróżnienie, jak dyplom poświadczający przebycie prestiżowego kursu w każdej innej dziedzinie. Pewne stowarzyszenie organizuje fundowane z unijnych dotacji kursy, po przebyciu których, kobiety uzyskują tytuł profesjonalnej pani domu. 300 godzin zajęć obejmuje, między innymi, szkolenie z zakresu odpowiedniej prezencji, spotkania z psychologiem, zajęcia praktyczne dotyczące nowoczesnego prowadzenia gospodarstwa domowego oraz szkolenie z podstaw internetu i prowadzenia domowych wyliczeń w arkuszach kalkulacyjnych. Kurs, o którym mowa, przeznaczony jest jedynie dla kobiet bezrobotnych, które po latach spędzonych w domu chcą podwyższyć swoje kwalifikacje. Okazuje się, że to, co przez całe dziesięciolecia było określane mianem “siedzenia w domu”, staje się pożądane. I, jak widać, mało kto naprawdę profesjonalnie potrafi się za to zabrać.


27 Październik 2009

Kino familijne dla żarłoków i nie tylko

Zaszufladkowany do: rodzina, różne, zabawne, życie — Tagi: , , , , — Julka @ 17:16

Niemal rytualną formą spędzania weekendów z rodziną są wspólne wypady do kina. Wiadomo, jedna z osób ma czas (pełne dwie godziny !) dla siebie, drugi rodzic może w tym czasie zasiąść w kinowym fotelu i coś sobie obejrzeć. Wywęszyli biznes producenci z fabryki snów, dzięki czemu dzisiejsze kino familijne, a szczególnie bajki (bo głównie o nich mowa), zawierają treści i dla rodziców, i dla dzieci. Całkiem zabawnie jest obserwować, że w innych momentach zacieszają dzieci, a w innych ich opiekunowie. Poza tym nareszcie jest wymówka, by z czystym sumieniem obejrzeć sobie bajkę, nie będąc posądzonym o infantylizm, zdziecinnienie, tudzież inną przypadłość  nie przystającą dorosłym.

I tak ostatnio na ekrany trafiły dwie historie, które szczególnie warto polecić. Pierwsza z nich to “Klopsiki i inne zjawiska pogodowe”. Temat mi szczególnie bliski, a to ze względu na fakt, że kanwę filmu stanowi historia o deszczu przemienionym w jedzenie. Warte polecenia dla wszystkich pasjonatów kulinarnych uniesień ;)

Drugim filmem, który naprawdę warto zobaczyć (z dzieckiem lub bez), jest “Odlot”. Zapowiedź wydawała mi się infantylna, ot – kolejna piksarowska opowieść o zasadach, ale efekt przerósł moje oczekiwania. Film porusza tematy ważne (starość, śmierć, ekologia, marzenia, życie) w sposób bezpretensjonalny, ciekawy a momentami bardzo zabawny. Połączenie tych cech w filmach “dla dorosłych” jest przeważnie niemożliwe, a jeżeli już, to towarzyszący temu patos jest nie do wytrzymania. Tu się udało.

Dlatego szanownym rodzicom (i nie tylko) polecamy śledzić filmy animowane !


31 Sierpień 2009

Z kuchni do kina

Zaszufladkowany do: życie — Tagi: , , , — Julka @ 10:47

9. października na ekrany polskich kin wejdzie film Julie&Julia wyreżyserowany przez Norę Ephron. To urocza mieszanka biografii,dramatu i komedii, w której tematem przewodnimsą losy Julii Child, amerykańskiej kucharki i osobowości telewizyjnej, która zasłynęła w latach ‘60 jako autorka książek kulinarnych i programów o takiej tematyce. Drugą z bohaterek filmu, a w zasadzie tą pierwszoplanową, jest Julie Powell, znudzona życiem sekretarka, która postanawia w ciągu roku przetestować wszystkie 524 przepisy z książki Mastering the Art of French Cooking autorstwa Child. Swoje doświadczenia opisuje na blogu, który w krótkim czasie zdobywa rzesze oddanych czytelników.

Okładka książki autorstwa Julii Child/fot. www.betterbaking.com

Okładka książki autorstwa Julii Child/fot. www.betterbaking.com

A zatem, szykuje się premiera kinowa, której nie może przegapić żadna szanująca się gospodyni domowa. Nawet, jeśli domowemu ognisku poświęca mniej czasu, niż by sobie życzyła, a to, co ugotuje, dalekie jest od specjałów z księgi Julii Child. W końcu panią domu można być także w kinie.

Julia Child/fot. qcms.org

Julia Child/fot. qcms.org


21 Sierpień 2009

Back to ‘40

Zaszufladkowany do: życie — Tagi: , , , , — Julka @ 10:11

Polska w latach ‘40 zniszczona była wojną. Krwawe rządy prowadził nieco później stalinowski reżim. Nic więc dziwnego, że Stany Zjednoczone były ziemią obiecaną dla Europejczyków. Wskazuje na to też wystawa, która niedawno była do obejrzenia w Krakowie. Ale i w Stanach nie było tak różowo, jak wskazywałyby na to poniższe obrazki. Przecież to czas, kiedy zostaje zrzucona bomba atomowa, kiedy na dwa obozy dzieli się świat. Z drugiej strony: to czasy Joe Di Maggio (dla niewtajemniczonych jest to największa ikona sportu w USA) czy też Kobiecej Ligi Baseballu, którą to znamy z filmu Ich Własna Liga z Madonna, Geeną Davies czy Tomem Hanksem.

Graficznie i reklamowo czasy te są niezwykle idealizowane. Szczytem szczęścia jest dom na przedmieściach i dobra posada, najlepiej w korporacji lub zakładzie pracy położonym w sielskiej podmiejskiej dzielnicy. Role w rodzinie są twardo podzielone. Układ ten już dąży do krachu, który pokazał choćby Sam Mendes w filmie Droga do szczęścia z Leo Di Caprio i Kate Winslet. Polecam ! Poniższe grafiki pochodzą se strony retrorenovation.com, która jest jedną z moich ulubionych. Autorka zbiera zdjęcia z kampanii marketingowych, właśnie z lat 40.

retrorenovation.com

retrorenovation.com

Home sweet home. A kuchnia w zabudowie. Architektura tego rozwiązania kuchni dziś jest obowiązującym standardem. A pamiętacie polskie kuchnie lat ‘70 ? Poniżej wprawdzie stołówka, ale też jest zabawnie:

watch?v=RHkCqkn0VKE&eurl=http%3A%2F%2Fhistoriekuchenne.wordpress.com%2F&feature=player_embedded

retrorenovation.com

retrorenovation.com

Rodzina na swoim.

retrorenovation.com

retrorenovation.com

Reklama oświetlenia General Electric. Jak widać, i tatuś może w kuchni popracować. Osobiście jednak uważam styl “ciągle pod krawatem” za męczący. Ale widzieliście w jakimkolwiek filmie z tego okresu mężczyznę w innym ubiorze?

Starsze wpisy »

Ta strona jest oparta na WordPressie a talent dają nSeam kreatywni.