23 Marzec 2010

Polak potrafi, czyli “Gotowe na wszystko” mają konkurencję!

Zaszufladkowany do: różne — Tagi: , , — Julka @ 13:39

Nie będę powtarzać po raz enty, że Gotowe na wszystko to mój ulubiony serial, bo o tym było tu już co najmniej razy kilka. Wyznam za to, że do polskich seriali mam awersję nie od dziś i nie powstał jeszcze taki, który byłby w stanie ten stan rzeczy zmienić. A może raczej: chyba właśnie powstał i ma duże szanse, by stworzyć chociaż namiastkę konkurencji dla śledzenia perypetii towarzystwa z Wisteria Lane. Usta-usta, bo o nim mowa, nie jest wynalazkiem polskim, bo produkowanym na wzór brytyjskiego serialu Cold Feet, ale jednak robionym u nas, z udziałem obsady, która Polakom jest jak najbardziej znana i dobrze się kojarzy. Pierwszy odcinek obejrzałam trochę z ciekawości (tak, tak, dałam się skusić na wszelkie TVN-owskie zajawki), trochę dlatego, że jedna z głównych bohaterek to też Julka, a trochę dlatego, że akurat przed telewizorem jadłam kolację. Ale do drugiego i trzeciego nikt mnie już nie zmuszał. Realia bywają odrealnione (czy tam ktoś pracuje, czy jedynie gra w golfa i spotyka się przy winie?), dialogi bywają naiwne, ale całość, zestawiając z Mostowiakami czy innymi Lubiczami, jest całkiem smacznie podana. Kto jeszcze, oprócz mnie, dołączył do klubu zasiadających przed telewizorem w soboty o 20?

fot: stopklatka.pl

fot: stopklatka.pl


31 Styczeń 2010

Gotowi na wszystko

Zaszufladkowany do: różne, życie — Tagi: , , , — Julka @ 17:05

Zaczęło się niewinnie: niemal cztery lata temu natknęliśmy się na pierwszy sezon Gotowych na wszystko, czyli w oryginale Desperate Housewives, w wypożyczalni. O dziwo to mój mąż pierwszy zwrócił uwagę na pakiet czterech DVD, ale czemu tu się dziwić – w końcu na okładce pięć atrakcyjnych kobiet. I tak oto, odcinek po odcinku, wsiąkliśmy totalnie. Obydwoje, bo niech nikogo nie zmylą pozory, że Gotowe na wszystko to babski serial.
A jeżeli faktycznie gdzieś to z góry określono – nie mówcie mojemu mężowi.

desperate-housewives-tv-guide-cover

I tak od 2006 roku śledzimy perypetie mieszkańców Wisteria Lane regularnie, czyli dokładnie 24 godziny po tym, gdy w USA pojawi się premierowy odcinek. Polska telewizja podchwyciła oczywiście pomysł na samą emisję, ale jest opóźniona o cały jeden sezon, mamy zatem doskonałą okazję do łączenia przyjemnego z pożytecznym – oglądamy po angielsku. Bywają niuanse, których nie idzie zrozumieć zakładając oglądanie bez powtórek, ale nie umykają najważniejsze wątki i przezabawne dialogi, a to najważniejsze. Zdarzyło mi się nawet zrobić quiz w stylu “którą z bohaterek przypominasz najbardziej?”, i choć z racji zamiłowania do prowadzenia domu bardzo chciałabym okazać się podobna do Bree, wyszło na to, że jestem mistrzynią ciętej riposty, czyli Gabrielle. Cóż, nie można mieć wszystkiego :)


Ta strona jest oparta na WordPressie a talent dają nSeam kreatywni.