24 Październik 2009

Kuchenny arsenał

Zaszufladkowany do: kuchnia, porządki — Tagi: , , , , , , — Julka @ 23:59

Skuteczne czyszczenie nawet najbardziej zabrudzonych powierzchni nie musi być jednoznaczne z narażeniem ich na zniszczenie. Sekret tkwi w odpowiednim dobraniu włókien, jakie są stosowane w gąbkach i kuchennych czyścikach.
Uporczywe tarcie mocno zabrudzonych powierzchni z całą pewnością im nie służy. Zwłaszcza jeżeli mamy do czynienia z teflonowymi naczyniami czy gładką taflą płyty ceramicznej – wówczas nawet najmniejsza rysa jest doskonale widoczna. Paclan podsuwa gotowe rozwiązanie na walkę z uporczywymi zabrudzeniami w delikatny sposób: Soft Power to gąbka, w której spód, zamiast z tradycyjnych włókien, wykonany jest z mikroskopijnej grubości plastikowych drucików. Wydawać się może, że są twarde, ale dla czyszczonych powierzchni okazują się wyjątkowo delikatne i z należytą siłą traktują jedynie brud. Ponadto, dzięki takiemu rozwiązaniu, Soft Power lepiej się płucze i schnie, na długo pozostając wydajną i higieniczną.

W domowym arsenale w każdej kuchni powinny się znaleźć także czyściki druciane, przeznaczone do garnków, patelni czy naczyń żaroodpornych. Ważne, by tego typu akcesoria były łagodne dla czyszczonych powierzchni, a bezwzględne dla zabrudzeń, z którymi mają sobie poradzić. Właśnie z ten sposób działają Spiro marki Paclan – miękkie zmywaki wykonane z cienkich, drucianych nitek, które łatwo się spłukują i szybko schną.

Paclan Spiro

Paclan Spiro

Dla tych, którzy cenią tradycyjne rozwiązania i nie przywiązują wagi do kuchennych innowacji, Paclan ma w swojej ofercie klasyczne gąbki do naczyń. Są trwałe i solidne, wyposażone w powłokę ułatwiającą ścieranie, a ich dodatkowym atutem jest kształt, dzięki któremu w prosty sposób można chronić paznokcie w trakcie mycia naczyń.

Paclan - klasyka gatunku

Paclan - klasyka gatunku


4 Marzec 2009

Na błysk!

Zaszufladkowany do: dom, porządki — Tagi: , , , , , , , — Julka @ 8:02

Kap, kap, kap…. Znacie to? Lada dzień zacznie stukać o szyby wiosenny deszczyk. Skłamałabym mówiąc, że go nie lubię – to taki coroczny zwiastun ocieplenia i mającej nadejść wkrótce zieleni. Okna trudno jednak nazwać wiosennymi, dopóki trzyma się na nich choć ślad tego, co zimowe – brudu, chlapy i zacieków. Wniosek nasuwa się sam: wiosenne mycie okien zbliża się nieuchronnie.

1111157_bubbles

Moje doświadczenia ( a określam się jako średnią krajową, czyli gospodynię domową, która ma chęci, ale cierpi na chroniczny brak czasu i koniecznej wprawy) pokazują, że nie warto zabierać się za mycie okien, gdy ma się mniej niż dwie godziny czasu. Pośpiech naszym wrogiem! Krok pierwszy: ocena sytuacji. Jedynie typowe zabrudzenia, czy gdzieniegdzie wyraźniejsze smugi? Do całości wystarczy jedna ściereczka, czy będzie trzeba je zmieniać? Krok drugi, nawet istotniejszy niż pierwszy: przygotowanie terenu. Mycie okiem to nieunikniony przeciąg, zatem jeśli w pobliżu biega dziecko – załóż mu czapkę, a jeśli na prapecie stoi wyjątkowo wrażliwa na podmuchy wiatru kosztowna rodzinna pamiątka – lepiej ją stamtąd zdejmij. Krok trzeci: szykujemy ekwipunek. Miska pełna ciepłej wody, miękka szmatka z mikrofibry, kilka kawałków ręcznika papierowego, jakieś cudo (najczęściej) w spray’u, które rozprawi się ze smugami, miękka, ale mocna gąbeczka (jak sama nazwa wskazuje – Soft Power) do okiennych ram… Uffff. I jeszcze rękawice! Gumowe, lateksowe, wszystko jedno. Byle nie fundować dłoniom wątpliwej przyjemności obcowania z detergentami.

mikrofibra-polish-star

No to do dzieła! Ile domów, tyle szkół mycia okien. Ja wypracowałam sobie swoją własną i, biorąc pod uwagę, że nie muszę przymusowo ratować się zasuwaniem rolet, gdy przychodzą goście – chyba całkiem dobrą. Najpierw czysta woda – miękką, obszerną ścierką zmywamy pierwszy brud. Psik, psik – aerozol/pianka/płyn (niepotrzebne skreślić) w akcji. A teraz – na błysk! Tkanina to zdecydowanie więcej niż połowa sukcesu, dlatego bez wysokogatunkowej mikrofibry całą operację można spisać na straty. Kilka ruchów i mamy pięknie wypolerowane. W zakamarkach między szybą a ramą można użyć tej samej ściereczki lub papierowego ręcznika. A do ram? Woda plus gąbeczka, obejdzie się bez płynu. I gotowe. Wiosenny deszczyk, choć uoczy, nie będzie teraz mile widziany :)


13 Luty 2009

Jak nie mieć pecha?

Dziś piątek 13-stego, nie trzeba być miłośnikiem filmów grozy, by mieć się na baczności i spodziewać najgorszego. Także w kuchni. Zainspirowana wiadomą datą, postanowiłam stworzyć wpis, który może okazać się dla Was pomocny. W telegraficznym skrócie: jak sobie poradzić, gdy w kuchni dopadnie Cię pech?

Problem numer jeden: brud na płycie ceramicznej. U mnie na czele peletonu kuchennych zmagań, bo dopada mnie wyjątkowo często. Płyta ma to do siebie, że brud gości na niej przy byle zachlapaniu, a usunięcie go wymaga nie lada zręczności. Czyścik musi być i skuteczny, i delikatny, a o to niełatwo. Przetartej powierzchni po jednym z wynalazków nie udało mi się zniwelować niczym innym – została i będzie straszyć przez długie lata. Na to już nic nie poradzę, ale teraz nie zabieram się za czyszczenie płyty, jeśli nie mam pod ręką Soft Power. Trawestując dobrze znany slogan reklamowy – “bezwzględny dla brudu, łagodny dla ceramiki”.

Soft Power - silny, ale delikatny
Soft Power – silny, ale delikatny

Problem numer dwa: coś się rozlało! Bez tego kuchnia nie byłaby kuchnią, nawet jeśli mieszkasz sama. Jeśli domowników jest więcej, a pośród nich także dziś, szanse na powierzchnie bez zacieków maleją do zera. Jak z tego wybrnąć? W szafce/szufladzie/schowku wcale nie trzeba gromadzić arsenału ściereczek, wystarczy jedna, a skuteczna. Chłonna, dobrze zbierająca, nadająca się do każdej powierzchni. Do ścierania na sucho lub na mokro. Najzwyklejszy ręcznik papierowy też zdaje egzamin, choćby dlatego, że rolka jest zawsze pod ręką i można z niej wygodnie urwać kolejny kawałek. Połączenie jednorazowego ręcznika z superfunkcjonalną ściereczką – to dopiero byłoby coś! I uwierzcie, że takie cudo istnieje :)

Problem numer trzy: przypalone garnki, patelnie, żaroodporne naczynia… Znacie to? Nie uwierzę, że nie. Leżące godzinami w zlewie, by odmoknąć, nie wyglądają specjalnie estetycznie. Płyn to nie wszystko, trzeba czymś jeszcze zetrzeć pozostałości po smakowitym obiedzie. Gąbka odpada, trzeba rozejrzeć się za czymś mocniejszym. Druciak? Owszem, ale nie byle jaki, bo porysuje naczynia i podrażni dłonie. Na szczęście wymyślono jego delikatniejsze wersje, bardziej miękkie, a równie skuteczne (na przykład Paclan Spiro).

Z takim arsenałem pomocy żaden pech Was w kuchni nie dopadnie!


Ta strona jest oparta na WordPressie a talent dają nSeam kreatywni.